Co to jest prawo przyciągania: W swoim życiu przyciągam to, czemu poświęcam uwagę, czemu daję energię - obojętnie czy chcę tego czy też nie.Co to jest prawo przyciągania: W swoim życiu przyciągam to, czemu poświęcam uwagę, czemu daję energię - obojętnie czy chcę tego czy też nie.

Prawo przyciąganiaPrawo przyciągania

Abraham Bank - Gra prawo przyciągania
Little Big Notes - Magiczny pamiętnik
Zobacz Abraham Bank - Prawo przyciągania w akcjiOdwiedź Abraham Bank - Grę w prawo przyciągania
Zobacz Abraham Diary - Pamiętnik wykorzystujący prawo przyciąganiaOdwiedź Abraham Diary - Magiczny pamiętnik wykorzystujący prawo przyciągania
Prawo przyciągania strona główna

Łatwy sposób na rzucenie palenia - Allen Carr

NAJBARDZIEJ UZALEŻNIONY CZŁOWIEK NA ŚWIECIE, KTÓREGO JESZCZE NIE SPOTKAŁEM
Być może powinienem zacząć od przedstawienia moich kompetencji do napisania tej książki. Nie, nie jestem lekarzem ani psychiatrą: moje kwalifikacje są bardziej odpowiednie. Spędziłem trzydzieści trzy lata swego życia jako zagorzały palacz. W końcowych latach w złych momentach paliłem sto na dzień, i nigdy mniej niż sześćdziesiąt. W tym czasie podejmowałem dziesiątki prób rzucenia palenia. Raz udało mi się nie palić przez sześć miesięcy, lecz wciąż mnie „skręcało”, żeby zapalić. Nadal stawałem blisko palaczy, żeby nawdychać się dymu i ciągle podróżowałem w pociągu w przedziałach dla palących. U większości palaczy, gdy rozważają kwestie zdrowia, pojawia się stwierdzenie: „Przestanę palić zanim mnie to dopadnie”. Ja sam osiągnąłem etap, kiedy wiedziałem, że palenie mnie zabija. Miałem nieustanne bóle głowy i chroniczny kaszel. Ciągle odczuwałem pulsowanie w żyle na środku czoła i szczerze wierzyłem, że w każdej chwili w mojej głowie może nastąpić eksplozja i umrę w wyniku wylewu do mózgu. Martwiło mnie to bardzo, lecz nadal nie odstraszało od palenia. Osiągnąłem etap, kiedy porzuciłem nawet wszelkie próby rzucenia palenia. I nie chodziło o to, że palenie mi się podobało. W pewnych okresach swego życia większość palaczy ulega złudzeniu, że bardzo smakuje im papieros w szczególnych przypadkach, lecz ja nigdy nie miałem tego odczucia. Zawsze nie cierpiałem tego smaku i zapachu, lecz byłem przekonany, że papieros pozwala mi się zrelaksować. Dawał mi odwagę i pewność siebie, i zawsze czułem się nieszczęśliwy podczas prób rzucenia palenia, ponieważ nie potrafiłem sobie wyobrazić szczęśliwego życia bez papierosa. Ostatecznie pewnego razu żona wysłała mnie do hipnoterapeuty. Muszę przyznać, że byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego pomysłu. Nie wiedząc wówczas nic na temat hipnozy wyobrażałem sobie jakąś nawiedzoną wróżkę, świdrującą mnie wzrokiem i machającą mi przed oczami wahadełkiem. W owym czasie ulegałem wszystkim powszechnym złudzeniom, jakie palacze mają na temat palenia, z wyjątkiem jednego: wiedziałem, że nie jestem człowiekiem o słabej woli. Potrafiłem kontrolować bez problemu wszystkie pozostałe aspekty swojego życia, lecz papierosy miały nade mną władzę. Cała sesja hipnozy okazała się stratą czasu. Terapeuta kazał mi podnosić ręce i robić mnóstwo innych rzeczy, lecz wydawało się, że nic nie wychodzi. Nie straciłem świadomości, ani nie wpadłem w trans (lub przynajmniej tak mi się zdawało), jednakże po całej sesji nie tylko rzuciłem palenie, ale uczyniłem to z prawdziwą przyjemnością. Lecz zanim zaraz pobiegniesz do hipnoterapeuty, pozwól mi najpierw coś wyjaśnić. Hipnoterapia jest narzędziem komunikacji, lecz jeśli niewłaściwa wiadomość zostanie przekazana, nie rzucisz palenia. Daleki jestem od chęci krytykowania człowieka, u którego wówczas byłem, gdyż mam świadomość, że gdyby nie on, najprawdopodobniej już bym teraz nie żył. Nie potępiam także hipnoterapii, wręcz przeciwnie - sam jej używam jako część swoich konsultacji. Jest to siła sugestii i mocna broń, która może być użyta zarówno w dobrej, jak i w złej wierze. Nigdy nie konsultuj się z hipnoterapeutą, dopóki nie zostanie ci on lub ona polecona przez kogoś, kogo cenisz i komu ufasz. Podczas tych wszystkich lat kiedy paliłem, myślałem, że moje życie zależy od papierosów i byłem gotowy raczej umrzeć, niż żyć bez nich. Dziś ludzie mnie pytają, czy miewam czasem jeszcze pociąg do papierosów. Odpowiedź brzmi: „Nie, nigdy”. Wręcz przeciwnie, moje życie jest cudowne bez nich. Gdybym wcześniej umarł wskutek palenia, nie mógłbym mieć do nikogo pretensji. Miałem naprawdę wielkie szczęście, ale najcudowniejszą zdobyczą było uwolnienie się od tego koszmaru i niewoli: nie muszę już iść przez życie systematycznie niszcząc swoje ciało i dodatkowo płacąc olbrzymie pieniądze za ten „przywilej”. Chcę wyjaśnić jedną rzecz na początku: nie jestem żadnym mistykiem. Nie wierzę w magików ani wróżki. Mam umysł ścisły i trudno mi uwierzyć w coś, co wydaje się magiczne. Wiele czytałem na temat hipnozy i palenia, i nic co czytałem nie wyjaśniało cudu, który się dokonał. Czemu rzucenie palenia było tak śmiesznie proste, podczas gdy wcześniej powodowało to u mnie długie tygodnie czarnej rozpaczy? Dużo czasu zajęło mi odkrycie tej prostej prawdy, głównie dlatego, że zabierałem się do tego od niewłaściwej strony. Próbowałem wyjaśnić sobie, dlaczego tak prosto było przestać, podczas gdy prawdziwym problemem jest wyjaśnienie, dlaczego palaczom wydaje się to takie trudne. Palacze mówią o głodzie nikotynowym po odstawieniu papierosów, lecz ja nie mogę sobie przypomnieć nic takiego. Nie miałem żadnego fizycznego bólu, to wszystko tkwiło jedynie w umyśle. Obecnie moim jedynym zajęciem jest pomaganie innym ludziom przestać palić i muszę przyznać, że jestem bardzo skuteczny: pomogłem wyleczyć z nałogu tysiące palaczy. Pragnę tutaj podkreślić, że nie istnieje ktoś taki jak „zdeklarowany palacz”. Jeszcze do tej pory nie spotkałem kogoś, kto był (lub raczej myślał, że był) tak bardzo uzależniony, jak ja. Każdy może przestać palić i może zrobić to z łatwością. To jedynie strach powoduje, że nadal palimy. Strach, że życie nie będzie już nigdy tak samo przyjemne bez papierosa i że będziemy się wiecznie czuli pozbawieni czegoś miłego. Nic bardziej mylnego! Życie jest równie przyjemne bez papierosów, a w wielu aspektach nawet lepsze. Dodatkowa energia, zdrowie i pieniądze to tylko niektóre z korzyści, jakie daje niepalenie. Wszyscy palacze mogą z łatwością przestać palić - nawet ty! Jedyne co musisz zrobić to przeczytać tę książkę do końca z otwartym umysłem. Czym więcej zrozumiesz, tym łatwiej ci to przyjdzie. Najważniejszą zdobyczą będzie to, że nie będziesz szedł przez życie szukając okazji i ciągle pragnąc okazjonalnego papierosa. I nie będziesz czuł, że odmawiasz sobie jakiejś wielkiej przyjemności. Jedyną zagadką będzie dla ciebie, dlaczego robiłeś to przez tyle czasu. Chcę cię w tym miejscu ostrzec: są jedynie dwa powody porażki przy stosowaniu mojej metody:
1. Nieprzestrzeganie instrukcji.
Niektórych złości, że jestem taki dogmatyczny, jeśli chodzi o niektóre sprawy. Na przykład powiem ci, żebyś nie próbował ograniczać palenia lub używać substytutów, jak gumy do żucia, słodycze itp. (a w szczególności niczego co zawiera nikotynę). Jestem taki stanowczy, ponieważ znam się na rzeczy. Nie zaprzeczam, że jest wiele osób, które rzuciły palenie używając substytutów zawierających nikotynę, ale powiodło im się pomimo tego, a nie dzięki nim. Są na świecie ludzie, którzy potrafią się kochać stojąc w hamaku, ale nie jest to najłatwiejszy ze sposobów. Wszystko, o czym będę mówił ma jeden cel: uczynić rzucanie palenia prostym, a przez to zapewnić sukces.
2. Niezrozumienie.
Nie bierz wszystkiego, co powiem, za pewnik. Przemyśl nie tylko to, co ja mówię, lecz także swoje zdanie i wszystko to, co społeczeństwo cię nauczyło na temat palenia. Na przykład ci z was, którzy myślą, że jest to tylko przyzwyczajenie, niech zapytają samych siebie, dlaczego inne przyzwyczajenia, często bardzo przyjemne, są łatwe do zmienienia, a to, które jest obrzydliwe, kosztuje nas fortunę i systematycznie nas zabija, jest takie trudne do zwalczenia. Ci z was, którzy myślą, że papieros sprawia im przyjemność, niech się zastanowią: dlaczego wiele innych rzeczy w życiu, które są dużo przyjemniejsze, możecie ot tak po prostu wziąć lub zostawić, a papierosa musicie mieć, i zaczynacie panikować, kiedy go nie macie?

ŁATWA METODA
Celem tej książki jest wprowadzenie cię w taki stan umysłu, w którym rzucasz palenie od razu z uczuciem wielkiej radości i dumy, jak gdybyś został wyleczony ze strasznej choroby. Jest to przeciwieństwo innych metod, przy których zaczynasz z nastawieniem, jak gdybyś miał się wspinać na Mount Everest i spędzasz następnych parę tygodni w mękach, pragnąc papierosa i zazdroszcząc innym palaczom. Od teraz, czym dalej będziesz szedł przez życie, tym bardziej będziesz spoglądał na papierosy zastanawiając się, jak to się mogło stać, że kiedykolwiek je paliłeś. Będziesz patrzył na palaczy ze współczuciem zamiast zazdrości.
Zakładając, że nie jesteś niepalącym, ani byłym palaczem, konieczne jest, abyś palił nadal do momentu, aż skończysz tę książkę. To może ci się wydawać dziwne, lecz wyjaśnię to dokładniej w dalszych rozdziałach. W rzeczywistości bowiem palenie nie daje ci absolutnie nic, i jedną z zagadek dotyczących palenia jest fakt, że paląc papierosa patrzymy na niego zastanawiając się, dlaczego właściwie to robimy. Jedynie po okresie dłuższej abstynencji papieros wydaje się być czymś szczególnym. Jednakże zaakceptujmy fakt, że, czy to ci się podoba czy nie, wierzysz, że jesteś uzależniony. A kiedy wierzysz, że jesteś uzależniony, nie możesz być nigdy do końca zrelaksowany lub skoncentrowany, jeśli nie zapalisz papierosa. Zatem nie próbuj rzucać palenia przed końcem książki. W miarę czytania twoja chęć palenia będzie się sukcesywnie zmniejszać, lecz nie przestawaj w pół drogi, bo to mogłoby być fatalne. Pamiętaj - musisz jedynie przestrzegać instrukcji. Od czasu pierwszego wydania tej książki dwanaście lat temu, instrukcja żeby nie rzucać palenia podczas czytania książki frustrowała mnie najbardziej. Kiedy sam przestałem palić, wielu moich znajomych i przyjaciół zrobiło to samo tylko dlatego, że ja tego dokonałem. Myśleli wtedy: „Jeśli on może, to każdy może.” Przez te wszystkie lata, od czasu kiedy nie palę, staram się przy użyciu różnych sugestii przekonać tych, którzy nadal palą, jak pięknie jest być wolnym! Po pierwszej publikacji książki rozdałem wiele egzemplarzy najbardziej zagorzałym palaczom spośród moich znajomych. Miałem nadzieję, że nawet gdyby okazała się ona najnudniejszą książką jaką kiedykolwiek napisano, to i tak by ją przeczytali, choćby ze względu na to, że została napisana przez znajomego. Jednakże po paru miesiącach z przykrością odkryłem, że nie zadali sobie trudu, by ją przeczytać. Co więcej, osoba, która w owym czasie była moim najbliższym przyjacielem, oddała podpisany przeze mnie egzemplarz książki komu innemu, nawet jej nie przeczytawszy. Bolało mnie to mocno, lecz zdawałem sobie sprawę, że taką właśnie siłę ma strach przed rzuceniem palenia - potrafi nawet zniszczyć przyjaźń. W moim przypadku doprowadziło to niemalże do rozwodu. Moja matka spytała mojej żony: „czemu nie zagrozisz, że go zostawisz, jeśli nie przestanie palić?”. Moja żona odparła: „Bo wiem, że zostawiłby mnie, gdybym tak zrobiła”. Ze wstydem muszę przyznać, że miała rację - tak wielki jest strach powodowany przez palenie. Zdaję sobie sprawę, że wielu palaczy nie kończy tej książki, bo czują, że będą musieli rzucić palenie, kiedy ją skończą. Niektórzy celowo czytają tylko linijkę dziennie, aby oddalić ten „sądny” dzień. Wielu jest obecnie zmuszanych przez swych najbliższych, żeby tylko przeczytali tę książkę. Spójrz na to z tej strony: co masz do stracenia? Jeżeli nie przestaniesz palić na końcu książki, to nie będziesz w gorszej sytuacji, niż jesteś obecnie. NIE MASZ ABSOLUTNIE NIC DO STRACENIA, A TAK WIELE DO ZYSKANIA! Jednakże, jeśli nie paliłeś przez ostatnie parę dni (tygodni), ale nie jesteś pewien, czy jesteś nadal palaczem, byłym palaczem czy też niepalącym, wówczas nie pal podczas czytania. Jesteś już bowiem niepalącym. Jedyne, co teraz musimy zrobić, to pogodzić twoje ciało z mózgiem, a na końcu książki będziesz szczęśliwym niepalącym. Generalnie moja metoda jest całkowitym przeciwieństwem normalnych metod rzucania palenia. Normalna metoda polega na wymienieniu sobie negatywnych aspektów palenia i powiedzeniu: „jeżeli tylko uda mi się nie palić wystarczająco długo, ostatecznie chęć palenia minie i znowu będę mógł się cieszyć życiem, wolny od tego nałogu”. Jest to logiczny sposób walki z nałogiem i tysiące palaczy codziennie korzysta z różnych odmian tej metody. Jednakże bardzo trudno o sukces przy jej stosowaniu, co wynika z następujących przyczyn: Przestać palić nie jest problemem. Za każdym razem, kiedy gasisz
papierosa, przestajesz palić. Pewnego dnia możesz mieć silne powody ku temu, żeby powiedzieć sobie: „nie chcę więcej palić”. Wszyscy palacze mają je każdego dnia i są one silniejsze, niż możesz sobie wyobrazić. Prawdziwym problemem jest dzień numer dwa, dziesięć czy dziesięć tysięcy, kiedy w chwili słabości lub nawet w chwili szczęścia zapalasz jednego papierosa. A ponieważ jest to uzależnienie narkotykowe, więc wkrótce chcesz zapalić następnego i nagle ponownie stajesz się palaczem. Kwestie zdrowotne powinny nas powstrzymać. Twój racjonalny mózg podpowiada ci: „Przestań to robić. Jesteś głupcem”. Jednakże w rzeczywistości czyni to całą rzecz jeszcze trudniejszą. Palimy na przykład kiedy jesteśmy zdenerwowani. Spróbuj powiedzieć palaczowi, że to go zabija, a pierwszą rzeczą jaką zrobi będzie odpalenie papierosa. Najwięcej niedopałków jest zawsze przed szpitalami dla chorych na raka. Wszystkie powody dla rzucenia palenia czynią właściwie ten proces cięższym z dwóch innych przyczyn. Po pierwsze powodują one poczucie poświęcenia, gdyż palacz jest zawsze zmuszony do rezygnacji ze swego przyjaciela, podpory, przyjemności itp. Po drugie wprowadzają zamieszanie: nikt nie pali z powodów dla których powinien przestać to robić. Podstawowe pytanie brzmi: „dlaczego chcemy lub musimy to robić?” Zasady mojej metody są w skrócie następujące: początkowo zapomnieć. Powody dla których chcesz rzucić palenie i zapytać siebie: Co mi daje palenie papierosów? Czy sprawia mi to przyjemność? Czy naprawdę chcę iść przez życie okrutnie przepłacając za możliwość wkładania tych cienkich pałeczek w usta i duszenia samego siebie? Prawda jest taka, że papierosy zupełnie nic ci nie dają. Zrozum dobrze: nie mówię o tym, że jest więcej złych niż dobrych stron związanych z paleniem - wszyscy palacze wiedzą o tym przez całe życie. Chcę powiedzieć, że nie ma żadnych korzyści płynących z palenia. Jedyną korzyścią kiedykolwiek płynącą z palenia był towarzyski „plus” w początkach dwudziestego wieku. Obecnie nawet palacze uważają palenie za odpychający nałóg. Większość palaczy stara się znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla swojego palenia, ale wszystkie argumenty okazują się bzdurne. Na początku trzeba zatem usunąć wszystkie iluzje na temat palenia. W rzeczywistości wkrótce się przekonasz, że nie rezygnujesz absolutnie z niczego, a wręcz przeciwnie - jest wiele wspaniałych rzeczy do zyskania jako niepalący, a pieniądze i zdrowie to tylko dwie spośród tych pozytywnych zdobyczy. Kiedy tylko usuniemy złudzenie, że życie nigdy już nie będzie tak samo piękne bez papierosów i skoro tylko uświadomisz sobie, że życie jest dużo lepsze bez nich, powrócimy do tematu pieniędzy i zdrowia oraz wielu innych powodów rzucania palenia. Wszystkie te pozytywne zdobycze będą dodatkową pomocą w osiągnięciu tego, na co naprawdę zasługujesz - być wolnym od niewoli nikotynowej.

DLACZEGO TRUDNO JEST PRZESTAĆ PALIĆ?
Jak już wcześniej wyjaśniałem, zainteresowałem się problemem palenia z powodu swojego własnego uzależnienia. Kiedy wreszcie przestałem palić to było jak magia. Podczas wcześniejszych prób przechodziłem przez tygodnie głębokiej depresji. Zdarzały się czasem dobre i pogodne dni, po których jednak wpadałem z powrotem w przygnębienie. To było jak wydrapywanie się z głębokiego dołu - już czujesz, że jesteś na górze, dostrzegasz słońce na niebie i nagle czujesz, że zjeżdżasz z powrotem. Ostatecznie zapalasz papierosa, smakuje on okropnie i zastanawiasz się, dlaczego musisz to robić.
Jednym z pytań, jakie zawsze zadaję palaczowi przed konsultacjami jest: „Czy chcesz przestać palić?”. W pewnym sensie jest to głupie pytanie. Każdy palacz chciałby przestać palić. Jeżeli zapytasz najbardziej zatwardziałego palacza: „Czy gdybyś miał możliwość cofnąć się do czasu, zanim zacząłeś palić, z wiedzą którą posiadasz obecnie, to czy zacząłbyś palić?”, odpowiedź będzie: „Nigdy!”. Spytaj najbardziej zatwardziałego palacza - kogoś, kto nie myśli, że to szkodzi jego zdrowiu, kto nie martwi się opinią społeczeństwa i kto może sobie na to pozwolić (nie ma ich obecnie zbyt wielu) - „Czy będziesz zachęcać swoje dzieci do palenia?”. Odpowiedź brzmi: „Nigdy!” Wszyscy palacze czują, że jakieś zło ma nad nimi władzę. W początkowych dniach mówimy sobie: „Przestanę palić, jeszcze nie dziś, ale jutro”. Ostatecznie dochodzimy do stanu, kiedy myślimy, że albo nie mamy silnej woli, żeby przestać, albo że jest coś takiego w papierosie, co musimy mieć, aby cieszyć się życiem. Jak już wcześniej powiedziałem problem nie polega na wyjaśnieniu, czemu łatwo jest przestać palić, lecz na wyjaśnieniu czemu trudno jest przestać. W rzeczywistości prawdziwym problemem jest wyjaśnienie, czemu ktokolwiek zaczyna palić, i czemu na pewnym etapie ponad sześćdziesiąt procent populacji paliło papierosy. Cały problem palenia jest nadzwyczajną zagadką. Jedynym powodem dlaczego zaczynamy palić są tysiące ludzi, którzy już to robią. Jednocześnie wszyscy oni chcieliby, żeby nigdy nie zaczynali, i mówią nam otwarcie, że jest to strata czasu i pieniędzy. Nie potrafimy jednak uwierzyć, że to się im nie podoba. Utożsamiamy palenie z faktem bycia dorosłym i ciężko pracujemy, żeby sami się uzależnić. Następnie spędzamy resztę swojego życia mówiąc naszym dzieciom, żeby nie paliły i próbując samemu przezwyciężyć ten nałóg. Płacimy również za to ciężkie pieniądze przez resztę swojego życia. Przeciętny palacz wypalający dwadzieścia papierosów dziennie wydaje w ciągu całego życia około 75 000 zł na papierosy. I co robimy z tymi pieniędzmi? (Nie byłoby tak źle gdybyśmy je po prostu wyrzucili do kosza). Używamy ich żeby systematycznie niszczyć płuca rakotwórczymi substancjami smolistymi, stopniowo zapychać i zatruwać nasze naczynia krwionośne. Każdego dnia coraz bardziej pozbawiamy każdy miesień i organ naszego ciała tlenu, wskutek czego stajemy się coraz bardziej ospali. Skazujemy się na dożywocie brzydkiego oddechu, pożółkłych zębów, popalonych ubrań, śmierdzących popielniczek i wstrętnego zapachu spalonego tytoniu. Jest to dożywocie niewoli. Spędzamy połowę życia w sytuacjach, kiedy społeczeństwo zabrania nam palić (w kościołach, szpitalach, szkołach, teatrach itp.), albo mamy poczucie pustki podczas prób ograniczania palenia lub rzucenia go całkowicie. Pozostałą część życia spędzamy w sytuacjach, kiedy możemy palić, ale chcielibyśmy tego nie robić. Cóż to za hobby - gdy palisz, marzysz o tym, aby tego nie robić, a gdy nie palisz, pragniesz papierosa? To dożywocie bycia traktowanym przez połowę społeczeństwa niemalże jak trędowaty, i co gorsze - dożywocie poczucia wszechogarniającej pogardy. Palacz gardzi sobą podczas każdego Światowego Dnia Bez Papierosa, kiedy widzi ostrzeżenie na temat zdrowia, podczas kampanii antynikotynowych, kiedy odczuwa bóle w klatce piersiowej lub gdy jest jedynym palaczem w towarzystwie niepalących. Musi iść przez całe swe życie z uczuciem pogardy na dnie swego umysłu, i co w zamian otrzymuje? ABSOLUTNIE NIC! Przyjemność? Radość? Relaks? Wsparcie? Wszystko to są jedynie złudzenia. Chyba że za przyjemne uznamy noszenie zbyt ciasnych butów tylko po to, aby odczuć ulgę gdy je w końcu zdejmiemy. Jak już wcześniej powiedziałem problem stanowi nie tylko wyjaśnienie dlaczego palacze uważają rzucenie palenia za coś trudnego, ale dlaczego ktokolwiek w ogóle tak uważa. Prawdopodobnie mówisz sobie: „Wszystko pięknie, ale kiedy raz już uzależnisz się od tego, to trudno jest przestać.” Ale dlaczego jest tak trudno i dlaczego musimy palić? Na te pytania palacze szukają odpowiedzi przez całe życie. Niektórzy mówią, że to z powodu silnego głodu nikotynowego. W rzeczywistości głód spowodowany odstawieniem nikotyny jest tak słaby (zobacz rozdział 6), że większość palaczy żyło i umarło nawet nie zdając sobie sprawy, że byli od niej uzależnieni. Niektórzy mówią, że papierosy są smaczne. Wcale nie są. Są obrzydliwymi i śmierdzącymi rzeczami. Zapytaj jakiegokolwiek palacza, który uważa że pali jedynie dlatego że lubi papierosy, czy jeżeli nie ma swoich papierosów i może dostać tylko takiego, którego nie lubi, to czy przestanie palić. Palacz zapaliłby raczej stary sznur, niż zrezygnował z palenia. Przyjemność nie ma z tym nic wspólnego. Ja sam przykładowo lubię homary, ale nigdy nie dotarłem do etapu, kiedy musiałem mieć dwadzieścia homarów uwieszonych u szyi. Pozostałymi rzeczami w życiu cieszymy się w momencie korzystania z nich, ale nie siedzimy z uczuciem nieszczęścia, kiedy ich nie mamy. Niektórzy doszukują się głębszych, psychologicznych aspektów, jak np. „Syndrom Freuda”, „Dziecko przy piersi matki” itp. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Zazwyczaj powodem, dlaczego zaczynamy palić, jest chęć pokazania, że jesteśmy dorośli. Gdybyśmy musieli w miejscu publicznym ssać pierś matki, to umarlibyśmy z zażenowania. Niektórzy sądzą, że jest odwrotnie - że chodzi o efekt „macho” - wdychanie dymu i wypuszczanie nosem. Również ten argument nie ma najmniejszego sensu. W uchu palący się papieros wyglądałby po prostu śmiesznie. Dużo żałośniejsze jest wdychanie rakotwórczych substancji smolistych do płuc. Niektórzy mówią: „Kiedy palę, to mam czym zająć ręce”. Więc po co go zapalać? „Jest to pewna satysfakcja dla ust” Więc po co go zapalać? „Chodzi o uczucie, jakie daje dym idący do płuc”. Straszne uczucie - nazywa się to uduszeniem. Wielu wierzy, że palenie niweluje nudę. To też jest złudzenie. Nuda jest stanem umysłu. W samym papierosie nie ma nic interesującego. Przez trzydzieści trzy lata powodem dla mnie było to, że papierosy mnie relaksują, dają odwagę i pewność siebie. Wiedziałem także, że zabijają mnie i kosztują fortunę. Dlaczego nie poszedłem do lekarza, żeby dał mi jakiś alternatywny środek na zrelaksowanie i dodanie odwagi i pewności siebie? Nie poszedłem, bo wiedziałem, że on mi coś takiego zaproponuje. To nie był powód, to była wymówka. Niektórzy mówią, że palą tylko dlatego, że ich przyjaciele to robią. Czy naprawdę jesteś tak głupi? Jeśli tak, to lepiej zacznij się modlić, żeby twoi przyjaciele nie zaczęli ucinać sobie głów, aby wyleczyć ból głowy! Większość palaczy, którzy się nad tym zastanawiają, dochodzą ostatecznie do wniosku, że jest to po prostu przyzwyczajenie. Nie jest to prawdziwe wytłumaczenie, ale po odrzuceniu wszelkich pozostałych wyjaśnień, wydaje się ono jedynym racjonalnym wnioskiem, jaki jeszcze pozostał. Niestety, to wytłumaczenie jest również nielogiczne. Każdego dnia zmieniamy przyzwyczajenia, a niektóre z nich są bardzo przyjemne. Zostaliśmy nauczeni, że palenie jest przyzwyczajeniem, a te są trudne do zmienienia. Czy jest tak naprawdę? W Wielkiej Brytanii jesteśmy przyzwyczajeni do jeżdżenia po lewej stronie ulicy. Jednakże kiedy jedziemy na kontynent albo do USA natychmiast zmieniamy to przyzwyczajenie bez jakichkolwiek większych trudności. Jest oczywistym mitem, że trudno jest zmienić przyzwyczajenia. Faktem jest, że ustanawiamy i zmieniamy przyzwyczajenia każdego dnia naszego życia. Dlaczego zatem tak trudno nam zmienić przyzwyczajenie, które smakuje ohydnie, zabija nas, kosztuje fortunę, jest obrzydliwe i które i tak chcielibyśmy zmienić, jeżeli jedyne, co musimy zrobić, to przestać to robić? Odpowiedź jest taka, że palenie nie jest przyzwyczajeniem: JEST TO UZALEŻNIENIE NARKOTYKOWE! To właśnie dlatego wydaje się ono być takie trudne do „rzucenia”. Być może czujesz, że to wyjaśnia, dlaczego jest trudno „rzucić”. To tłumaczy jedynie, dlaczego większość palaczy myśli, że trudno jest „rzucić”. Dzieje się tak dlatego, że nie rozumieją oni uzależnienia narkotykowego. Główną przyczyną jest to, że palacze są przekonani, że czerpią jakąś przyjemność i/lub wsparcie z palenia i wierzą, że dokonują poświęcenia, kiedy z niego rezygnują. Cudowna prawda jest taka, że kiedy zrozumiesz istotę uzależnienia nikotynowego i poznasz prawdziwe powody, dla których palisz, przestaniesz to robić - ot tak, od zaraz. I w przeciągu trzech tygodni jedyną tajemnicą będzie pytanie, czemu wcześniej myślałeś, że musiałeś palić przez tyle czasu, i czemu nie potrafisz przekonać innych palaczy JAK CUDOWNIE JEST BYĆ NIEPALĄCYM!

ZATRWAŻAJĄCA PUŁAPKA
Palenie to najbardziej subtelna i zatrważająca pułapka, jaką człowiek i natura razem stworzyli. Co wciąga nas w nią na samym początku? Tysiące dorosłych, którzy już palą. Ostrzegają nas nawet, że jest to obrzydliwe, niesmaczne przyzwyczajenie, które ostatecznie nas zabija i kosztuje fortunę. Jednakże nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że palenie nie sprawia im przyjemności. Jednym z patetycznych aspektów palenia jest to, jak ciężko musimy pracować, żeby się uzależnić. Jest to jedyna pułapka w naturze, która nie ma żadnego wabika, żadnego kawałka sera. Rzeczą, która otwiera pułapkę jest fakt, że papierosy smakują okropnie. Gdyby ten pierwszy papieros smakował dobrze, dzwonki alarmowe odezwałyby się w naszej głowie, i jako inteligentne osoby zrozumielibyśmy, dlaczego połowa dorosłej populacji płaci duże pieniądze, żeby systematycznie się zatruwać. Jednakże, ponieważ ten pierwszy papieros smakuje ohydnie, nasze młode mózgi upewniają się, że nigdy się nie uzależnimy, i myślimy, że skoro nam nie smakują, możemy przestać, kiedy tylko nam się zachce. Jest to jedyny narkotyk w naturze, który nie pozwala ci osiągnąć swojego celu. Chłopcy zaczynają zazwyczaj palić, by wyglądać na twardzieli (jak Clint Eastwood czy Humphrey Bogart). Przy pierwszym papierosie na pewno nie czujesz się twardzielem. Boisz się zaciągnąć, a jeśli nawdychasz się zbyt dużo, odczuwasz zawroty głowy i nudności. Pragniesz jedynie uciec jak najdalej i zwymiotować całe to ohydztwo. Z kobietami jest tak, że chcą wyglądać na wytworne, młode damy. Wszyscy znamy ten widok, gdy małymi pociągnięciami palą papierosa i wyglądają absolutnie śmiesznie. Do czasu kiedy chłopcy nauczą się wyglądać na twardzieli, a dziewczyny jak młode damy, wszyscy oni chcieliby, żeby nigdy nie zaczęli palić. Zastanawiam się, czy kobiety kiedykolwiek wyglądały wytwornie z papierosem, czy jest to jedynie wytwór naszej wyobraźni, kreowany przez reklamy papierosów. Następnie spędzamy resztę życia starając się wyjaśnić sobie, dlaczego palimy; mówimy naszym dzieciom, żeby nie dały się złapać w tę pułapkę i od czasu do czasu sami staramy się wyzwolić. Pułapka jest tak skonstruowana, że próbujemy przestać palić jedynie wtedy, gdy mamy jakiś stres w życiu, np.: brak pieniędzy, problemy zdrowotne lub poczucie bycia traktowanym jak trędowaty. Skoro tylko przestajemy palić, od razu mamy jeszcze więcej stresu (ze względu na przerażający głód nikotynowy po odstawieniu papierosów). Dodatkowo rzecz, na której w takich sytuacjach zawsze polegaliśmy (nasza podpora - papieros), jest w tym momencie nieosiągalna. Po kilku dniach męczarni stwierdzamy, że pewnie wybraliśmy nieodpowiedni moment. Musimy zaczekać na okres pozbawiony stresu, a skoro tylko ten moment nadchodzi, powód, dla którego chcieliśmy przestać palić, znika. Oczywiście odpowiedni czas nigdy nie nadejdzie, bo po pierwsze wydaje nam się, że nasze życie staje się coraz bardziej stresujące. Kiedy wychodzimy spod opieki rodziców, naturalną koleją rzeczy jest zakładanie domu, branie kredytów, dziecko, bardziej odpowiedzialna praca itp. Jest to również złudzenie. W rzeczywistości najbardziej stresujący okres życia dla każdego stworzenia to dzieciństwo i dojrzewanie. Zazwyczaj mylimy stres z odpowiedzialnością. Życie palacza staje się automatycznie bardziej stresujące, ponieważ tytoń nie pomaga relaksacji, ani też nie łagodzi stresu, jak zostało to nam wpojone przez społeczeństwo. Jest dokładnie odwrotnie: w rzeczywistości papierosy powodują, że stajesz się bardziej nerwowy i zestresowany. Nawet ci palacze, którym udaje się rzucić nałóg (większości udaje się raz lub więcej razy w życiu), potrafią prowadzić perfekcyjnie szczęśliwe życie, a potem znowu wpadają w tę pułapkę. Palenie papierosów jest jak chodzenie po labiryncie. Skoro tylko dostaniemy się do niego, nasz umysł staje się zamglony i spędzamy resztę swojego życia starając się jakoś wydostać. Wielu z nas się to udaje, po to tylko, żeby wkrótce wejść tam z powrotem. Spędziłem trzydzieści trzy lata, starając się wydostać z tego labiryntu. Jak wszyscy palacze nie potrafiłem tego zrozumieć. Jednakże, wskutek kombinacji nadzwyczajnych okoliczności, z których żadna nie była moją zasługą, chciałem dowiedzieć się, dlaczego wcześniej tak trudno było mi przestać palić, podczas gdy kiedy w końcu przestałem, okazało się to nie tylko łatwe, ale i przyjemne. Od momentu rzucenia palenia moim hobby, a później głównym zajęciem stało się rozwiewanie tajemnic dotyczących palenia. Jest to niesamowita układanka, i podobnie jak Kostka Rubika, praktycznie nie do rozwiązania. Jednakże jak w przypadku większości skomplikowanych puzzli, jeśli znasz rozwiązanie, to jest to dziecinnie łatwe! Mam łatwy sposób na rozwiązanie problemu rzucenia palenia. Przeprowadzę cię przez labirynt, aby upewnić się, że nigdy nie wkroczysz do niego z powrotem. Jedyne co musisz zrobić to przestrzegać instrukcji. Jeżeli skręcisz w złą stronę, reszta instrukcji będzie bezużyteczna. Muszę podkreślić, że każdy może z łatwością przestać palić, ale najpierw musimy ustalić pewne fakty. Nie, nie mam tu na myśli przerażających faktów. Wiem, jesteś ich w pełni świadomy. Jest już wystarczająco dużo informacji na temat szkodliwych skutków palenia. Gdyby to miało cię powstrzymać, już dawno byś nie palił. Chcę ustalić, dlaczego wydaje nam się, że trudno jest przestać palić? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy ustalić prawdziwe powody, dlaczego nadal palimy.

DLACZEGO NADAL PALIMY?
Wszyscy zaczynamy z głupich powodów, zazwyczaj pod wpływem presji otoczenia lub przy okazji spotkań towarzyskich. Ale dlaczego kontynuujemy palenie, kiedy uświadamiamy sobie, że jesteśmy uzależnieni? Żaden regularny palacz nie wie, dlaczego pali. Gdyby wiedział, to przestałby to robić. Zadawałem to pytanie tysiącom palaczy podczas moich sesji. Prawdziwa przyczyna jest jednakowa dla
wszystkich palaczy, lecz różnorodność odpowiedzi wydaje się nieskończona. Sądzę, że ta część moich konsultacji jest najbardziej zdumiewająca, a jednocześnie najbardziej patetyczna. Wszyscy palacze wiedzą w głębi serca, że są głupcami. Wiedzą doskonale, że nie mieli potrzeby palić, zanim się uzależnili. Większość z nich pamięta, że ten pierwszy papieros smakował okropnie, i że musieli ciężko pracować, aby się uzależnić. Najbardziej denerwującą rzeczą dla palaczy jest to, że sami czują, iż niepalący nie odczuwają żadnej pustki, a na dodatek wyśmiewają się z palaczy (trudno żeby nie, gdy policzą swoje pieniądze). Jednakże palacze są racjonalnymi istotami ludzkimi. Wiedzą, że podejmują straszne ryzyko zdrowotne i wydają na papierosy fortunę w przeciągu całego swojego życia. Dlatego też niezbędne jest znalezienie racjonalnego wytłumaczenia, dla usprawiedliwienia swojego nałogu. Właściwym powodem, czemu palacze nadal palą, jest subtelna kombinacja dwóch czynników, które zostaną przedstawione w dwóch następnych rozdziałach. Są nimi: UZALEŻNIENIE NIKOTYNOWE I PRANIE MÓZGU

UZALEŻNIENIE NIKOTYNOWE
Nikotyna - bezbarwna, oleista substancja, jest narkotykiem zawartym w tytoniu, który uzależnia palacza. Jest to najszybciej uzależniający narkotyk, znany ludzkości, i może wystarczyć jeden papieros, żeby popaść w uzależnienie. Każde pociągnięcie papierosa dostarcza przez płuca do mózgu małą dawkę nikotyny, która działa szybciej niż heroina, jaką narkoman wstrzykuje sobie do żyły. Jeżeli robisz dwadzieścia „machów” z każdego papierosa, to otrzymujesz w tym czasie dwadzieścia porcji narkotyku. Nikotyna jest szybko działającym narkotykiem, a jej poziom w krwiobiegu obniża się do około połowy w przeciągu pół godziny od wypalenia papierosa, i do około jednej czwartej po upływie godziny. To wyjaśnia, dlaczego przeciętny palacz wypala około dwudziestu papierosów dziennie. Skoro tylko palacz zgasi papierosa, nikotyna zaczyna bardzo szybko opuszczać jego ciało i zaczyna on odczuwać głód nikotynowy. Muszę w tym miejscu rozwiać powszechny mit, jaki palacze mają na temat tego głodu. Myślą oni, że głód nikotynowy jest tą okropną traumą, przez którą przechodzą kiedy próbują, lub są zmuszeni do rzucenia palenia. Cierpienia te są w rzeczywistości głównie psychiczne: palacz czuje się pozbawiony swojej przyjemności i/lub wsparcia. Wyjaśnię te kwestie w późniejszych rozdziałach. Rzeczywisty głód po odstawieniu nikotyny jest tak łagodny, że większość palaczy żyło i umarło nie uświadamiając sobie nawet, że byli uzależnieni od narkotyku. Kiedy używamy terminu „uzależniony od narkotyku” myślimy zazwyczaj, że po prostu „wpadliśmy w przyzwyczajenie”. Większość palaczy ma straszne wyobrażenia o narkotykach, jednakże sami są właśnie uzależnieni od narkotyku. Na szczęście jest to narkotyk łatwy do rzucenia, ale najpierw trzeba zaakceptować fakt, że jesteś uzależniony. Nie ma fizycznego bólu po odstawieniu nikotyny. Jest to jedynie puste, nieustanne uczucie braku czegoś, i to dlatego wielu palaczy myśli, że ma to coś wspólnego z ich rękami. Jeżeli to uczucie się przedłuża, palacz staje się nerwowy, niepewny, podrażniony i brakuje mu pewności siebie. To jest jak łaknienie - łaknienie trucizny, NIKOTYNY. Po siedmiu sekundach od zapalenia papierosa świeża nikotyna jest dostarczana organizmowi i łaknienie mija. Rezultatem tego jest relaksacja i pewność siebie, jaką papieros daje palaczowi. W początkowych dniach, kiedy zaczynamy palić, głód nikotynowy i jego uśmierzanie są tak łagodne, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, że coś takiego istnieje. Kiedy zaczynamy palić regularnie myślimy, że albo zaczęliśmy lubić papierosy, albo po prostu „wpadliśmy w przyzwyczajenie”. Prawda jest taka, że jesteśmy już uzależnieni. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, lecz ten mały nikotynowy potwór jest już w naszym brzuchu i odtąd przez cały czas musimy go karmić. Wszyscy palacze zaczynają palić z głupich powodów. Nikt przecież nie musi. Jedynym powodem, dlaczego ktokolwiek pali (czy to palacz okazjonalny czy też nałogowy) jest potrzeba nakarmienia tego małego potworka. Palenie papierosów jest wielką serią zagadek. Wszyscy palacze wiedzą w głębi serca, że są głupcami i że zostali uwięzieni przez jakieś złe moce. Jednakże najbardziej patetyczne jest to, że przyjemnością, jaką palacz osiąga przez palenie, jest możliwość powrotu do stanu spokoju, równowagi i pewności siebie, jaką każdy z nich miał, zanim się uzależnił. Znasz to uczucie, kiedy alarm sąsiada przez cały dzień się odzywa, albo występują jakieś inne, nieustające zakłócenia. W pewnym momencie w końcu to mija i doświadczasz cudownego uczucia ciszy i spokoju. Nie jest to tak naprawdę spokój, lecz jedynie koniec tych zakłóceń. Zanim zaczniemy łańcuch nikotynowy, nasze ciała są kompletne. Wprowadzamy następnie nikotynę do organizmu, a kiedy odkładamy papierosa, nikotyna zaczyna opuszczać nasze ciało i cierpimy głód nikotynowy - nie fizyczny ból, lecz jedynie uczucie pustki. Nie jesteśmy nawet świadomi, że to istnieje - jest to jak cieknący kran wewnątrz naszego organizmu. Nasz racjonalny umysł tego nie rozumie. I wcale nie musi. Jedyne co wiemy to to, że chcemy papierosa, i kiedy go zapalamy, łaknienie na moment znika, i przez chwilę jesteśmy zadowoleni i pewni siebie tak, jak byliśmy, zanim wpadliśmy w uzależnienie. Jednakże satysfakcja jest jedynie chwilowa, ponieważ aby uśmierzyć łaknienie, musisz dostarczać więcej nikotyny swojemu organizmowi. Skoro tylko zgasisz papierosa łaknienie zaczyna się od początku i w ten sposób łańcuch trwa przez cały czas. Jest to łańcuch na całe życie -DOPÓKI GO NIE PRZERWIESZ! Cała proces palenia jest jak noszenie zbyt ciasnych butów po to tylko, żeby odczuć przyjemność, kiedy w końcu je zdejmiesz.
Są trzy główne powody, dlaczego palacze nie potrafią dostrzec tego w ten sposób:
1. Od urodzenia byliśmy poddawani masowemu praniu mózgu, mówiącemu, że palacze osiągają wielką przyjemność i/lub wsparcie dzięki paleniu. Gdyby tak nie było, to po co podejmowaliby takie straszne ryzyko i marnowali na to tyle pieniędzy?
2. Ponieważ fizycznie głód nikotynowy nie powoduje żadnego bólu, lecz jest jedynie uczuciem pustki i niepewności, podobnym do głodu lub normalnego stresu, a zazwyczaj w takich sytuacjach zapalamy papierosa, więc uważamy to uczucie za normalne.
3. Jednakże głównym powodem, dlaczego palacze nie dostrzegają palenia w prawdziwym świetle jest fakt, że to działa od tyłu do przodu. Uczucia pustki doświadczasz jedynie w momencie, kiedy nie palisz papierosa. A ponieważ w początkowych stadiach palenia proces uzależniania się jest bardzo subtelny i stopniowy, uważamy takie uczucie za coś normalnego i nie winimy za to poprzedniego papierosa. W momencie, kiedy zapalasz papierosa, otrzymujesz niemalże natychmiastowego „kopa” i czujesz się mniej nerwowy i bardziej zrelaksowany. Myślisz wówczas, że jest to zasługa papierosa.

To właśnie ten odwrotny proces czyni narkotyki trudnymi do rzucenia. Wyobraź sobie uczucie paniki, ogarniające człowieka uzależnionego od heroiny, który nie ma heroiny. A teraz wyobraź sobie wielką radość tego człowieka, kiedy wreszcie może wbić sobie igłę w żyłę i wstrzyknąć heroinę. Czy potrafisz sobie wyobrazić kogokolwiek, kto czerpie przyjemność z wkłuwania sobie igły w żyłę? Czy może sama myśl o tym napawa cię przerażeniem? Ludzie nie uzależnieni od heroiny nie znają tego panicznego uczucia braku narkotyku. Heroina go nie uśmierza. Przeciwnie, powoduje je. Niepalący nie mają tego pustego uczucia łaknienia papierosa i nie zaczynają panikować, kiedy zapas się kończy. Niepalący nie potrafią zrozumieć jak palacze mogą osiągać przyjemność z wkładania tych obrzydliwych pałeczek do ust, zapalania ich i wdychania tego świństwa do płuc. I wiesz co? Palacze też tego nie potrafią zrozumieć. Mówimy o paleniu, jako o czymś relaksującym i dającym zadowolenie. Ale zadowolenie możesz osiągnąć dopiero wtedy, kiedy wcześniej byłeś niezadowolony. Dlaczego niepalący nie czują niezadowolenia? I dlaczego po posiłku, kiedy niepalący są zupełnie zrelaksowani, palacze są tacy niezrelaksowani do momentu, kiedy zaspokoją tego małego nikotynowego potwora? Wybacz, że poświecę teraz trochę czasu temu tematowi. Głównym powodem, czemu palaczom trudno jest
rzucić palenie jest to, że wierzą oni, że rezygnują z jakiejś wielkiej przyjemności lub wsparcia. Niezbędnie konieczne jest, abyś zrozumiał, że nie rezygnujesz absolutnie z niczego. Najlepszym sposobem na zrozumienie niuansów pułapki nikotynowej jest porównanie palenia z jedzeniem. Jeżeli mamy w zwyczaju jadać posiłki o regularnych porach, to nie jesteśmy świadomi bycia głodnym pomiędzy posiłkami. Jedynie w przypadku, gdy posiłek się opóźnia, stajemy się świadomi, że jesteśmy głodni. Lecz nawet wtedy nie ma żadnego fizycznego bólu, a jedynie uczucie pustki, które znamy jako: „Chcę jeść”. Jednocześnie proces zaspokajania głodu jest bardzo przyjemną czynnością. Palenie wydaje się być identyczne. Uczucie pustki i niepewności, znane jako chęć czy potrzeba zapalenia papierosa, jest identyczne jak łaknienie jedzenia. Jednakże jedno nie zaspokoi drugiego. Jak w przypadku jedzenia nie istnieje fizyczny ból, a samo uczucie jest tak niewyczuwalne, że nawet nie jesteśmy świadomi jego istnienia pomiędzy papierosami. Jedynie w przypadku gdy chcemy zapalić, a nie możemy tego uczynić, zaczynamy odczuwać pewien dyskomfort. Lecz kiedy zapalimy, czujemy się usatysfakcjonowani. To właśnie owo podobieństwo do jedzenia pomaga omamić palaczy, że czerpią wielką przyjemność z palenia. Niektórym palaczom trudno uwierzyć, że nie ma żadnej przyjemności, wsparcia czy czegokolwiek innego w papierosie. Niektórzy mówią: „Jak możesz twierdzić, że nie mam wsparcia w papierosie? Przecież mówisz mi, że kiedy zapalę, poczuję się mniej zdenerwowany”. Pomimo, że jedzenie i palenie wydają się być podobne, w rzeczywistości są dokładnymi przeciwieństwami:
1. Jesz po to, aby przetrwać i przedłużyć sobie życie, podczas gdy palenie skraca twoje życie.
2. Jedzenie smakuje naprawdę dobrze, a sam proces zaspokajania głodu jest przyjemną czynnością, którą możemy cieszyć się przez całe życie, podczas gdy palenie wiąże się z wdychaniem brudnego i trującego dymu do płuc.
3. Jedzenie nie wywołuje głodu, lecz go zaspokaja, natomiast pierwszy papieros zapoczątkowuje łaknienie nikotyny, a każdy następny zamiast to łaknienie uśmierzać, zapewnia, że będzie ono trwało do końca twojego życia.

Jest to korzystny moment na rozwianie kolejnego mitu dotyczącego palenia - że palenie jest przyzwyczajeniem. Czy jedzenie jest przyzwyczajeniem? Jeśli tak uważasz, to spróbuj zupełnie z niego zrezygnować. Nie, nazwanie jedzenia przyzwyczajeniem byłoby jak opisywanie oddychania jako przyzwyczajenie. Obie te czynności są niezbędne do przeżycia. Prawdą jest, że różni ludzie są przyzwyczajeni do zaspokajania swego głodu o różnych porach i przy pomocy różnego rodzaju jedzenia, lecz samo jedzenie nie jest przyzwyczajeniem. Palenie też nim nie jest. Jedynym powodem, dla którego palacz zapala papierosa, jest chęć uśmierzenia tego uczucia pustki i niepewności, które zostało spowodowane przez poprzedniego papierosa. Prawdą jest, że różni palacze są przyzwyczajeni do uśmierzania głodu tytoniowego o różnych porach, lecz samo palenie nie jest przyzwyczajeniem. Społeczeństwo często odnosi się do palenia jako do przyzwyczajenia i w tej książce ja również, dla wygody, czasem to robię. Jednakże bądź nieustannie świadomy, że to nie jest przyzwyczajenie, lecz ni mniej ni więcej tylko UZALEŻNIENIE NARKOTYKOWE! Kiedy zaczynamy palić, musimy się zmuszać, aby nauczyć się radzić sobie z tym. Zanim się zorientujemy, nie tylko kupujemy je regularnie, ale wręcz musimy je mieć. Jeśli nie mamy, to pojawia się panika, a w miarę jak idziemy przez życie zaczynamy palić coraz więcej i więcej. Jest tak ponieważ, tak jak w przypadku wszystkich innych narkotyków, nasze ciało powoli staje się odporne na działanie nikotyny, i w związku z tym stopniowo zwiększa się jej dawkowanie. Po stosunkowo niedługim czasie papieros przestaje uśmierzać głód tytoniowy, wywołany przez poprzedniego papierosa, w sposób całkowity. Kiedy zapalasz papierosa czujesz się lepiej, niż chwilę wcześniej, lecz w rzeczywistości jesteś bardziej zdenerwowany i mniej zrelaksowany, niż gdybyś był niepalącym. Dzieje się tak nawet w momencie, kiedy palisz tego papierosa. Jest to w rzeczywistości dużo śmieszniejsze, niż noszenie zbyt ciasnych butów, ponieważ w miarę jak idziesz przez życie coraz większy dyskomfort pozostaje, nawet po zdjęciu tych butów. Ta sytuacja jest jeszcze gorsza z tego powodu, że skoro tylko zgasisz papierosa, nikotyna bardzo szybko zaczyna opuszczać organizm, co wyjaśnia dlaczego w stresujących sytuacjach palacze odpalają jednego od drugiego. Jak już powiedziałem „przyzwyczajenie” nie istnieje. Prawdziwym powodem dla którego palacz nadal pali jest ten mały potworek wewnątrz jego brzucha. Przez cały czas musi być on karmiony. Palacz sam decyduje, kiedy go nakarmić, i zazwyczaj zdarza się to przy czterech rodzajach okazji (lub ich kombinacji). Są nimi: NUDA / KONCENTRACJA - dwa zupełne przeciwieństwa! STRES / RELAKSACJA - dwa zupełne przeciwieństwa! Cóż za cudowny narkotyk jest w stanie zmienić całkowicie działanie, jakie miał dwadzieścia minut wcześniej? Jeśli się nad tym zastanowisz, to jakie inne sytuacje występują w życiu, pomijając sen? Prawdą jest, że palenie ani nie niweluje nudy czy stresu, ani też nie pomaga koncentracji i relaksacji. Wszystko to są jedynie złudzenia. Nikotyna jest nie tylko narkotykiem, lecz także trucizną i jest używana w środkach zabijających insekty. Ilość nikotyny zawarta w jednym papierosie, wstrzyknięta bezpośrednio do żyły, zabiłaby cię. W rzeczywistości tytoń zawiera wiele trucizn, m.in. tlenek węgla, siarkowodór i cyjanowodór. Gdybyś przypadkiem myślał o przerzuceniu się na palenie fajki lub cygar, muszę cię uświadomić, że zawartość tej książki odnosi się do każdego rodzaju tytoniu i każdej substancji zawierającej nikotynę, wliczając w to gumy do żucia, plastry, spraye i inhalatory do nosa. Ciało ludzkie jest najbardziej rozwiniętym obiektem na naszej planecie. Żaden gatunek, nawet najmniejsze ameby i bakterie, nie jest w stanie przeżyć bez umiejętności rozróżnienia jedzenia od trucizny. Poprzez proces naturalnej selekcji w ciągu tysięcy lat nasze mózgi i ciała rozwinęły techniki rozróżniania pomiędzy jedzeniem a trucizną, oraz metody wydalania tej ostatniej z organizmu. Wszystkie istoty ludzkie mają awersję do smaku i zapachu tytoniu, zanim popadną w uzależnienie. Jeśli wydmuchniesz dym tytoniowy w twarz jakiegokolwiek zwierzęcia lub dziecka, to będzie się ono krztusić i kaszleć. Kiedy paliliśmy pierwszego papierosa wdychanie dymu powodowało kaszel, a jeśli wypaliliśmy zbyt dużo, czuliśmy szum w głowie lub dolegliwości żołądkowe. To nasze ciało mówiło nam: „KARMISZ MNIE TRUCIZNĄ. PRZESTAŃ TO ROBIĆ!”. To jest etap, który często decyduje, czy zostaniemy palaczami, czy nie. Nieprawdą jest, że palaczami zostają ludzie słabi fizycznie i psychicznie. Szczęściarzami są ci, którym ten pierwszy papieros wydał się odrzucający; fizycznie ich płuca nie potrafiły sobie z tym poradzić i dzięki temu zostali wyleczeni z palenia na całe życie. Lub też nie byli przygotowani psychicznie na przechodzenie przez proces uczenia się wdychania dymu bez kaszlenia. Dla mnie jest to najbardziej tragiczny aspekt palenia - jak ciężko musieliśmy pracować, żeby się uzależnić. To właśnie dlatego tak trudno jest uchronić nastolatków przed paleniem, ponieważ oni nadal dopiero się uczą, nadal uważają, że papierosy im nie smakują i wierzą, że potrafią przestać palić, kiedy tylko zechcą. Dlaczego nie uczą się na naszych błędach? I dlaczego my nie uczyliśmy się od naszych rodziców? Wielu palaczy wierzy, że podoba im się smak i zapach papierosów. Jest to złudzenie. Kiedy uczymy się palić to właściwie uczymy nasze ciało, żeby stało się odporne na zły smak i zapach, aby otrzymać złudną przyjemność. Tak jak uzależnieni od heroiny, którzy myślą, że podoba im się wkłuwanie igły w żyłę. Głód heroinowy jest relatywnie silny i tak naprawdę tym ludziom podoba się fakt uśmierzania tego głodu. Palacz uczy się zamykać umysł na zły smak i zapach po to, aby otrzymać swoją „przyjemność”. Zapytaj palacza, który uważa że pali, ponieważ papierosy mu smakują: „Jeśli nie ma twoich ulubionych papierosów, a możesz dostać tylko takie, które uważasz za niedobre, to czy wówczas przestajesz palić?”. W żadnym wypadku. Palacz będzie raczej palił stary sznur, niż zrezygnuje z palenia. Nie ma znaczenia, czy przerzucisz się na papierosy skręcane, mentolowe, cygara czy fajkę; na początku wszystkie smakują okropnie, lecz jeśli wytrwasz, to nauczysz się je lubić. Palacze starają się nawet palić podczas przeziębienia, grypy, bólu gardła czy innych dolegliwości. Przyjemność nie ma z tym nic wspólnego. Gdyby miała, nikt nie paliłby więcej, niż jednego papierosa dziennie. Jest nawet wielu byłych palaczy, uzależnionych od tej ohydnej gumy do żucia, którą lekarze im przepisują. A wielu z nich nadal jeszcze pali. Podczas moich konsultacji, niektórzy palacze są przerażeni faktem, że są uzależnieni od narkotyku i myślą, że to uczyni rzucanie jeszcze trudniejszym. W
rzeczywistości są to jednak dobre wieści z dwóch powodów:
1. Większość z nas pali dlatego, że pomimo iż wiemy, że złe skutki przeważają ewentualne korzyści płynące z palenia, to wierzymy, że jest coś takiego w papierosie, co sprawia nam przyjemność i daje swego rodzaju wsparcie. Czujemy, że jeśli przestaniemy palić, to powstanie jakaś pustka, i że pewne sytuacje w życiu nigdy nie będą takie same. Jest to złudzenie. Faktem jest, że papieros nic nie daje. On tylko zabiera i później częściowo oddaje, aby podtrzymywać to złudzenie. Wyjaśnię to dokładniej w późniejszym rozdziale.
2. Pomimo że jest to najsilniejszy narkotyk na świecie (ze względu na szybkość, z jaką się uzależniasz), to nigdy nie jesteś straszliwie uzależniony. Ponieważ jest to szybko działający narkotyk, wystarczy około trzech tygodni, aby 99% nikotyny opuściło twoje ciało. Głód nikotynowy, spowodowany jego odstawieniem, jest tak łagodny, że większość palaczy żyło i umarło nie uświadomiwszy sobie faktu, że byli w ogóle uzależnieni.

Całkiem słusznie możesz zapytać, dlaczego tak wielu palaczom trudno jest przestać palić. Przez długie miesiące cierpią katusze i spędzają resztę swojego życia pragnąc papierosa przy szczególnych okazjach. Przyczyną tego jest drugi powód, dla którego palimy - pranie mózgu. Chemiczne uzależnienie jest łatwe do przezwyciężenia. Większość palaczy przesypia całą noc bez papierosa, a głód nikotynowy nawet ich nie budzi. Wielu z nich zdąży opuścić sypialnię przed zapaleniem; wielu także zje najpierw śniadanie; wielu zaczeka, aż przyjadą do pracy. Potrafią przetrwać dziesięć godzin głodu i wcale ich to nie przejmuje, lecz gdyby w ciągu dnia nie zapalili papierosa przez dziesięć godzin, to rwaliby sobie włosy z głowy. Wielu palaczy obecnie kupuje nowy samochód i powstrzymuje się od palenia w nim. Wielu także chodzi do teatru, supermarketu, kościoła itp. i zakaz palenia w tych miejscach w ogóle im nie przeszkadza. Nawet na stacjach metra nie było z tego powodu żadnych zamieszek (w Wielkiej Brytanii obowiązuje w metrze całkowity zakaz palenia - przyp. tłum.). Palacze są niemalże zadowoleni, gdy ktoś lub coś zabrania im palenia. Obecnie wielu palaczy automatycznie powstrzymuje się od palenia w domu (a czasami nawet w towarzystwie) osób niepalących, bez odczuwania wielkiego dyskomfortu. W rzeczywistości większość palaczy znacznie wydłużyła okresy, w czasie których potrafią się powstrzymać od palenia, bez większego wysiłku. Nawet w moim przypadku potrafiłem całkiem radośnie relaksować się przez cały wieczór bez papierosa. W późnych latach mojego palenia właściwie z niecierpliwością czekałem na wieczór, kiedy w końcu mogłem przestać się dusić (cóż za śmieszne „przyzwyczajenie”). Chemiczne uzależnienie jest łatwe do przezwyciężenia, nawet kiedy nadal jesteś uzależniony, a na świecie jest wielu byłych palaczy, którzy okazyjnie palą papierosy przez całe życie. Uwierz mi, że są oni tak samo ciężko uzależnieni, jak nałogowi palacze. Są również nałogowcy, którzy co prawda odrzucili „przyzwyczajenie”, lecz od czasu do czasu palą cygaro, i to trzyma ich nadal w nałogu. Jak już mówiłem, właściwe uzależnienie nikotynowe nie jest głównym problemem. Działa ono raczej jak swego rodzaju katalizator, aby odciągnąć nasze myśli od głównego problemu, jakim jest pranie mózgu. Wielką pociechą dla nałogowych palaczy może być fakt, że rzucenie palenia jest tak samo łatwe dla nich, jak dla okazjonalnych palaczy. W pewnym sensie jest to nawet łatwiejsze, bowiem czym dalej brniesz w swoim „przyzwyczajeniu”, tym bardziej cię to przygnębia, i tym większa radość, kiedy w końcu przestajesz palić. Może być jeszcze większą pociechą dla ciebie to, że obiegowe plotki, słyszane często z ust innych, takie jak np.: „potrzeba siedmiu lat na to, żeby cały ten „brud” wyszedł z twojego organizmu”, lub że „każdy papieros skraca życie o pięć minut” są nieprawdziwe. Nie myśl sobie, że złe skutki palenia są wyolbrzymiane. Jeśli już, to są one pomniejszane, lecz reguła „pięciu minut” jest oczywiście tylko szacunkowa i odnosi się jedynie do przypadków, gdy zapadłeś na jedną ze śmiertelnych chorób. W rzeczywistości ten „brud” nigdy nie opuszcza naszego organizmu kompletnie. Jeśli dookoła są palacze, to dym jest w powietrzu i nawet niepalący wdychają niewielką ilość tego „brudu”. Jednakże nasze ciała są niewiarygodnymi maszynami i posiadają ogromne zdolności regeneracji, pod warunkiem, że nie zapadłeś do tej pory na żadną z nieodwracalnych chorób. Jeśli przestaniesz palić teraz, twoje ciało wróci do zdrowia w przeciągu paru tygodni, niemalże tak, jak gdybyś nigdy nie palił. Jak już powiedziałem, nigdy nie jest za późno żeby przestać. Pomogłem wyleczyć wielu palaczy po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce, a nawet paru w wieku siedemdziesięciu i osiemdziesięciu lat. Dziewięćdziesięcioletnia kobieta przyszła do mojej kliniki ze swoim sześćdziesięciosześcioletnim synem, abym pomógł jej przestać palić. Gdy zapytałem, co skłoniło ją do tego kroku, odparła: „Chciałam dać przykład synowi”. Sześć miesięcy później skontaktowała się ze mną i powiedziała, że czuje się znowu jak nastoletnia dziewczynka. Czym bardziej cię to przygnębia, tym większą ulgę odczuwasz, gdy przestajesz palić. Kiedy ja ostatecznie przestałem, zszedłem od razu ze stu papierosów dziennie do ZERA, i nie miałem przy tym ani jednego złego momentu. W rzeczywistości było to bardzo przyjemne, nawet podczas okresu oczyszczania. Lecz najpierw musimy usunąć pranie mózgu.

PRANIE MÓZGU I ŚPIĄCY PARTNER
Jak i dlaczego zaczynamy palić? Żeby to w pełni zrozumieć, musisz dokładnie zbadać siłę oddziaływania podświadomości, lub jak ja to nazywam „śpiącego partnera”. Wszyscy myślimy, że jesteśmy inteligentnymi, dominującymi istotami ludzkimi, układającymi swoje własne ścieżki życiowe. W rzeczywistości 99% naszej osobowości jest kształtowane. Jesteśmy produktem społeczeństwa, w którym dorastamy - rodzaj rzeczy, jakie nosimy, domy w jakich żyjemy, nasze główne wzory życiowe, nawet sprawy, co do których zazwyczaj się różnimy, jak np. rządy prawicowe czy lewicowe. Podświadomość ma niezwykle silny wpływ na nasze życie i nawet w kwestii faktów (nie tylko opinii) wielu ludzi może być przez nią zwiedzionych. Zanim Kolumb opłynął ziemię dookoła, większość ludzi sądziła, że jest ona płaska. Dziś wiemy, że jest okrągła. Gdybym napisał dziesięć książek, starając się udowodnić, że jest inaczej, nie potrafiłbym tego zrobić. A tymczasem ilu z nas było w przestrzeni kosmicznej, żeby zobaczyć tę kulę? Nawet jeśli obleciałeś lub opłynąłeś świat dookoła, skąd możesz wiedzieć, że nie podróżowałeś w kółko po płaskiej powierzchni? Ludzie od reklamy znają doskonale siłę, jaką sugestie wywierają na naszą podświadomość. Stąd olbrzymie plakaty rzucające się w oczy podczas jazdy samochodem, reklamy w każdym czasopiśmie. Myślisz, że to strata pieniędzy? Że nie skłaniają cię do kupna papierosów? Mylisz się! Wypróbuj to sam. Następnym razem, gdy pójdziesz do baru albo restauracji w chłodny dzień i twój kolega zapyta cię, czego się napijesz, zamiast odpowiedzieć: „Brandy” (albo cokolwiek innego), powiedz: „Wiesz, co bym tak naprawdę dzisiaj wypił? Tę cudowną, rozgrzewającą szklaneczkę brandy”. Zobaczysz, że nawet ludzie, którzy nie lubią brandy, wkrótce do ciebie dołączą. Od najmłodszych lat nasza podświadomość jest codziennie atakowana informacjami mówiącymi, że papierosy pomagają się zrelaksować, dają pewność siebie i odwagę, oraz że najcenniejszą rzeczą na tym świecie jest papieros. Myślisz, że przesadzam? Kiedykolwiek widzisz film albo sztukę, w której człowiek ma zostać powieszony czy rozstrzelany, jakie jest jego ostatnie życzenie? Racja, papieros! Nasz świadomy umysł może sobie nie zdawać sprawy ze znaczenia tego faktu, lecz „śpiący partner” ma czas, żeby przyswoić sobie tę informację. Faktyczna wiadomość jest następująca: „Najcenniejszą rzeczą na tym świecie, moją ostatnią myślą i czynem, będzie wypalenie papierosa”. W każdym filmie wojennym zraniony żołnierz jest częstowany papierosem. Myślisz, że to się obecnie zmieniło? Nie, nasze dzieci są nadal bombardowane ogromnymi billboardami i reklamami w magazynach. Reklama telewizyjna jest obecnie zakazana, jednakże w godzinach największej oglądalności najlepsi gracze w bilard czy w lotki są nieustannie oglądani, gdy palą papierosy. Programy te są zazwyczaj sponsorowane przez gigantów tytoniowych i moim zdaniem jest to najbardziej zatrważający aspekt obecnej reklamy - powiązanie palenia ze sportem i ludźmi ze „śmietanki towarzyskiej”. Samochody Formuły 1 są wymalowane i nazywane markami papierosów - lub może jest odwrotnie? Są nawet scenki w telewizji ukazujące nagą parę dzielącą się papierosem w łóżku po stosunku seksualnym. Wnioski płynące z tego są proste. Jakiż podziw budzą we mnie specjaliści od reklamy małych cygar, nie ze względu na motywy ich działania, lecz ze względu na błyskotliwość ich kampanii. Niezależnie czy człowiek staje twarzą w twarz ze śmiercią czy katastrofą - jego balon się pali i zaraz się rozbije, jego samochód lada moment wpadnie do rzeki lub też jest Kolumbem, który już za chwilę przepłynie nad krawędzią świata. Nie pada ani jedno słowo. W tle daje się słyszeć delikatna muzyka. Człowiek zapala cygaro i jego twarz nagle rozjaśnia uśmiech. Świadomy umysł może nawet nie zdawać sobie sprawy, że palacz w ogóle ogląda tę reklamę, lecz „śpiący partner” cierpliwie trawi oczywiste implikacje. Prawdą jest, że jest też mnóstwo publikacji w drugą stronę - informacje na temat raka, amputowanych nóg, kampanie na temat brzydkiego oddechu - lecz one wcale nie zniechęcają ludzi do palenia. Logicznie rzecz biorąc powinny, lecz faktem jest, że tak się nie dzieje. Nie ustrzega to nawet młodzieży przed rozpoczęciem palenia. Przez te wszystkie lata, gdy byłem palaczem, szczerze wierzyłem, że gdybym zdawał sobie sprawę z powiązań pomiędzy paleniem i rakiem płuc, nigdy nie paliłbym papierosów. Prawdą jest, że nie czyni to najmniejszej różnicy. Pułapka jest taka sama, jak była niegdyś. Wszystkie kampanie antynikotynowe powodują jedynie więcej zamieszania. Nawet same produkty, te piękne, błyszczące paczki, kuszące by spróbować ich zawartości, zawierają śmiertelne ostrzeżenia na dwóch stronach. Jaki palacz kiedykolwiek je czyta lub zastanawia się nad wnioskami z tego płynącymi? Sądzę, że najwięksi producenci papierosów wykorzystują właściwie rządowe ostrzeżenia na temat zdrowia do sprzedawania swoich produktów. Wiele scen zawiera przerażające elementy, takie jak pająki, ważki lub rośliny zjadające owady. Ostrzeżenie dotyczące zdrowia jest obecnie tak wielkie i rzucające się w oczy, że palacz nie może go uniknąć, choćby nie wiem jak próbował. Ukłucie strachu, którego doświadcza palacz, podsuwa skojarzenie ze lśniącą, złotą paczuszką. Jak na ironię największą siłę w tym praniu mózgu stanowi sam palacz. Nieprawdą jest, że palacze są istotami słabymi fizycznie i psychicznie. Trzeba być naprawdę silnym fizycznie, żeby poradzić sobie z trucizną. Jest to jeden z powodów, dlaczego palacze nie przyjmują do wiadomości różnego rodzaju statystyk potwierdzających, że palenie rujnuje zdrowie. Każdy zna „wujka Freda”, który palił czterdzieści dziennie, nigdy w życiu na nic nie chorował i dożył osiemdziesiątki. Nie chcą przy tym dostrzec tragedii setek palaczy, którzy odeszli z tego świata w kwiecie wieku, lub faktu, że „Wujek Fred” mógłby żyć nadal, gdyby nie palił. Jeśli przeprowadzisz obserwację wśród swoich przyjaciół i znajomych to odkryjesz, że większość palaczy to w rzeczywistości ludzie o silnej woli. Zazwyczaj pracują na własny rachunek, na kierowniczych stanowiskach lub w wyspecjalizowanych profesjach takich jak np. lekarze, prawnicy, policjanci, nauczyciele, pielęgniarki, sekretarki itp. - jednym słowem te zawody, które łączą się ze stresem. Największym złudzeniem palaczy jest to, że palenie zmniejsza stres i jest przy tym kojarzone z typem człowieka dominującego, biorącego na siebie odpowiedzialność i radzącego sobie ze stresem, a więc takiego, którego podziwiamy i chcemy naśladować. Inną grupą ludzi, którzy często wpadają w nałóg, są osoby mające monotonną pracę, ponieważ kolejnym częstym powodem palenia jest nuda. Jednakże stwierdzenie, że palenie zabija nudę jest także iluzją. Rozmiary prania mózgu, jakiemu zostaliśmy poddani, są niewiarygodnie wielkie. Jako społeczeństwo jesteśmy wielce przewrażliwieni na temat wąchania kleju, uzależnienia od heroiny itp. Tymczasem ilość zgonów spowodowanych wąchaniem kleju nie przekracza dziesięciu przypadków w ciągu roku, a śmierć w wyniku zażywania heroiny ponosi nie więcej niż sto osób rocznie w naszym kraju (tj. w Wielkiej Brytanii - przyp. tłum.). Jednocześnie od innego narkotyku, nikotyny, uzależnia się ponad sześćdziesiąt procent populacji w pewnym okresie swego życia, a większość z nich do końca życia płaci ogromne pieniądze za „przywilej” zażywania go. Większość ich oszczędności wydawana jest na papierosy, a życie setek tysięcy palaczy jest corocznie rujnowane z powodu uzależnienia od nikotyny. Jest to zabójca Nr 1 w naszym społeczeństwie, wliczając w to wypadki drogowe, pożary itp. Dlaczego uważamy wąchanie kleju i uzależnienie od heroiny za tak wielkie zło, podczas gdy narkotyk, na który wydajemy większość swoich pieniędzy i który nas zabija, przywykliśmy traktować jako doskonale akceptowalny nawyk towarzyski? W ostatnich latach zaczęto go postrzegać jako delikatnie antyspołeczny nawyk, który może szkodzić zdrowiu, lecz jest legalnie dostępny w lśniących opakowaniach w każdym kiosku, barze, dyskotece i restauracji. Największy interes w całym tym biznesie ma nasz własny rząd. Zarabia on rocznie 8,000,000,000 funtów szterlingów na palaczach, a kompanie tytoniowe wydają w ciągu roku 100,000,000 funtów szterlingów na same tylko kampanie promocyjne. Musisz zacząć stawiać opór temu bezlitosnemu praniu mózgów tak, jak gdybyś kupował używany samochód od dealera. Potakiwałbyś grzecznie głową, lecz nie uwierzyłbyś w ani jedno słowo, które ten człowiek wypowiada. Zacznij spoglądać poza te lśniące paczuszki i dostrzegać cały ten brud i truciznę, jakie się za nimi kryją. Nie daj się zwieść pięknie zdobionym popielniczkom, złoconym zapalniczkom i wielkim pieniądzom, które zostały w to włożone. Zacznij się zastanawiać: Po co to robię? Czy naprawdę tego potrzebuję? NIE, OCZYWIŚCIE ŻE NIE! Sądzę, że ten aspekt prania mózgu jest najtrudniejszy do wytłumaczenia. Jak to jest, że z jednej strony racjonalna, inteligentna istota ludzka staje się kompletnym imbecylem, jeśli chodzi o jej własne uzależnienie? Ciężko mi jest wyznać, że spośród tysięcy palaczy, którym pomogłem przy rzucaniu palenia, ja sam byłem największym idiotą. Nie tylko doszedłem do stu papierosów dziennie, lecz mój ojciec też był nałogowym palaczem. Był silnym mężczyzną, który odszedł w kwiecie wieku z powodu palenia. Pamiętam go jako mały chłopiec - cherlał i kaszlał codziennie rano. Widziałem, że palenie nie daje mu satysfakcji i było dla mnie oczywiste, że jakaś zła moc ma nad nim władzę. Pamiętam, jak mówiłem do swojej matki: „Nie pozwól mi nigdy zostać palaczem”. W wieku piętnastu lat byłem maniakiem sportu. To było całe moje życie i byłem pełen odwagi i pewności siebie. Gdyby ktokolwiek w tych dniach powiedział mi, że skończę paląc sto papierosów dziennie, byłbym w stanie postawić zarobki całego mojego życia, że to się nigdy nie zdarzy. W wieku czterdziestu lat byłem fizycznym i psychicznym śmieciem. Dotarłem do etapu, kiedy nie potrafiłem wykonać najmniejszej czynności fizycznej czy psychicznej, bez uprzedniego zapalenia papierosa. Większość palaczy zapala papierosa przy różnego rodzaju codziennych okazjach, jak np. odbieranie telefonu czy spotkania towarzyskie. Ja nie potrafiłem nawet zmienić kanału telewizyjnego czy przepalonej żarówki, bez odpalenia papierosa. Wiedziałem, że to mnie zabija. Nie było szansy, żebym mógł się oszukiwać. Ale nie wiem dlaczego nie potrafiłem dostrzec, w jaki sposób to wpływa na moje zdrowie psychiczne. To niemalże skakało i gryzło mnie po nosie. Śmieszne jest to, że większość palaczy na pewnym etapie swojego życia ulega złudzeniu, że papieros im smakuje. Mnie się to nigdy nie zdarzyło. Paliłem, ponieważ sądziłem, że to pomaga mi w koncentracji i koi moje nerwy. Teraz, gdy jestem niepalącym, najtrudniej jest mi uwierzyć, że te dni w ogóle się zdarzyły. To jest jak przebudzenie się z koszmaru, i jest mniej więcej tego samego pokroju. Nikotyna jest narkotykiem i twoje zmysły są znarkotyzowane - twoje kubki smakowe, zmysł węchu itp. Najgorszym aspektem palenia nie jest szkoda dla twojego zdrowia czy kieszeni, lecz zwichrowanie mózgu. Ciągle szukasz najbłahszego wytłumaczenie, żeby tylko móc dalej palić. Pamiętam jak swego czasu przerzuciłem się na fajkę, po nieudanej próbie odstawienia papierosów, sądząc, że będzie to mniej szkodliwe, i że dzięki temu zmniejszy się moje spożycie. Niektóre z tych tytoniów do fajek są obrzydliwe. Aromat może być miły, ale są ohydne do palenia. Pamiętam, że przez około trzy miesiące koniec mojego języka był obolały jak rana. W czasie palenia brązowa, maziowata substancja gromadzi się na dnie fajki i od czasu do czasu, w momencie nieuwagi, przechylasz fajkę zbyt wysoko tak, że cała ta obrzydliwa ciecz dostaje się do gardła. Rezultatem tego są zazwyczaj natychmiastowe wymioty, niezależnie od tego, w jakim towarzystwie aktualnie się znajdujesz. Zajęło mi trzy miesiące, aby wreszcie nauczyć się obchodzenia z fajką. Ale najbardziej mnie przy tym zastanawia, dlaczego w ciągu tych trzech miesięcy ani razu nie usiadłem i nie zastanowiłem się, czemu skazuję się na taką torturę. Oczywiście, kiedy już nauczą się obchodzić z fajką, nikt nie wygląda na bardziej zadowolonych, niż palacze fajki. Większość z nich jest przekonana, że palą dlatego, iż to sprawia im przyjemność. Ale dlaczego musieli tak ciężko pracować, żeby nauczyć się to lubić, skoro byli idealnie szczęśliwi bez tego? Odpowiedź jest taka, że skoro już się uzależnisz od nikotyny, pranie mózgu się potęguje. Twoja podświadomość wie, że ten mały potworek musi być nakarmiony i wówczas blokujesz swój umysł przed czymkolwiek innym. Jak już wcześniej powiedziałem - to strach powoduje, że ludzie nadal palą; strach przed uczuciem pustki i niepewności, jaką odczuwasz, kiedy przestajesz dostarczać organizmowi nikotynę. Fakt, że nie zdajesz sobie z niego sprawy nie oznacza, że on nie istnieje. Nie musisz tego rozumieć, podobnie jak kot nie zdaje sobie sprawy z położenia podziemnych rur ciepłowniczych. Po prostu wie, że gdy usiądzie w określonym miejscu, dozna przyjemnego uczucia ciepła. Pranie mózgu jest głównym problemem przy rzucaniu palenia. Pranie mózgu dokonywane przez społeczeństwo wraz z naszym własnym praniem mózgu, pochodzącym z uzależnienia, wzmocnione jeszcze dodatkowo przez pranie mózgu ze strony przyjaciół, krewnych i znajomych. Czy zauważyłeś, że do tej pory często używałem terminu „rzucanie palenia”? Jest to klasyczny przykład prania mózgu. Wyrażenie to sugeruje bowiem jakieś szczególne poświęcenie. Cudowna prawda jest taka, że nie musisz absolutnie niczego „rzucać”. Wręcz przeciwnie, będziesz uwalniać się od straszliwej choroby i osiągać cudowne, pozytywne zdobycze. Za chwilę zaczniemy usuwanie prania mózgu i od tej chwili miej nieustanną świadomość, że gdy używamy terminu „rzucanie palenia”, to w rzeczywistości mówimy o przestawaniu, rezygnacji lub prawdziwej istocie tego procesu: o UCIEKANIU! Jedyną rzeczą, która na samym początku nakłania nas do palenia, są wszyscy ludzie dookoła, którzy już to robią. Czujemy wówczas, że jesteśmy wyobcowani. Pracujemy bardzo ciężko, żeby się uzależnić, a tymczasem nikt nigdy nie znajduje odpowiedzi na pytanie, czego mu brakowało. Lecz za każdym razem, kiedy palacz widzi innego palącego, utwierdza go to w przekonaniu, że coś w tym musi być, w przeciwnym razie nie robiłby tego. Nawet po zerwaniu z nałogiem, były palacz czuje się pozbawiony czegoś, kiedy ktoś inny zapala papierosa na przyjęciu czy przy innej okazji towarzyskiej. Czuje się wówczas bezpiecznie i myśli sobie: „Mogę zapalić jednego papierosa”. I zanim się zorientuje, jest znowu uzależniony.
To pranie mózgu ma bardzo silny wpływ i musisz być świadomy jego oddziaływania. Wielu starszych palaczy być może pamięta popularny serial o przygodach Detektywa Paula Temple, nadawany w radio tuż po wojnie. Jeden z odcinków dotyczył uzależnienia od marihuany, potocznie nazywanej „trawką”. Nieznany handlarz sprzedawał papierosy, zawierające „trawkę”. Nie wywoływało to żadnych szkodliwych skutków, lecz ludzie uzależniali się od tych papierosów i musieli je ciągle kupować. (Podczas moich konsultacji dosłownie setki palaczy przyznawało się do próbowania „trawki”, lecz żaden z nich nigdy nie uzależnił się od niej.) Miałem wówczas siedem lat i było to moje pierwsze zetknięcie z uzależnieniem narkotykowym. Koncepcja uzależnienia i konieczność ciągłego brania narkotyku napawała mnie przerażeniem, i do dzisiejszego dnia, pomimo iż wierzę, że marihuana nie uzależnia, nie ośmieliłbym się wziąć jednego „macha trawki”. Jak na ironię niewiele brakowało, abym skończył jako nałogowiec, uzależniony od najbardziej uzależniającego narkotyku na świecie, nikotyny. Szkoda tylko, że Paul Temple nie ostrzegł mnie również przed samymi papierosami. Jak na ironię również, czterdzieści lat później ludzkość wydaje tysiące funtów na badania nad rakiem, podczas gdy miliony są wydawane na nakłanianie zdrowych nastolatków, aby się uzależnili od tego wstrętnego zielska. Przy tym wszystkim największy interes w całej tej aferze ma nasz własny rząd! Za chwilę będziemy usuwać pranie mózgu. To nie niepalący są pozbawieni czegoś, lecz biedni palacze, którzy tracą: ZDROWIE ENERGIĘ PIENIĄDZE SPOKÓJ UMYSŁU PEWNOŚĆ SIEBIE ODWAGĘ SZACUNEK DLA SIEBIE SZCZĘŚCIE WOLNOŚĆ. I co dostają w zamian za takie poświęcenia? ABSOLUTNIE NIC - poza złudnym pragnieniem powrotu do stanu spokoju, równowagi i pewności siebie, jakiego niepalący doświadczają przez całe swoje życie.

UŚMIERZANIE GŁODU NIKOTYNOWEGO
Jak już wcześniej mówiłem, palacze sądzą, że palą dla przyjemności, zrelaksowania lub pewnego rodzaju wsparcia. W rzeczywistości są to złudzenia. Właściwym powodem palenia jest chęć uśmierzenia głodu nikotynowego. W początkowych dniach używamy papierosa jako wsparcia towarzyskiego - możemy go zapalić lub nie. Jednakże delikatny łańcuch został zapoczątkowany. Nasza podświadomość zaczyna się uczyć, że przy pewnych okazjach papieros wydaje się być przyjemnym. Czym bardziej stajemy się uzależnieni od narkotyku, tym większa jest potrzeba uśmierzania głodu nikotynowego, a czym bardziej papierosy cię przygnębiają, tym bardziej zaczynasz wierzyć, że działają dokładnie odwrotnie. To wszystko dzieje się tak powoli i stopniowo, że nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Każdego dnia czujesz się dokładnie tak samo, jak dzień wcześniej. Wielu palaczy nie zdaje sobie sprawy, że są uzależnieni, aż do momentu, kiedy próbują przestać palić, a nawet wówczas wielu z nich się do tego nie przyzna. Niektórzy najzagorzalsi palacze chowają głowy w piasek przez całe życie, starając się przekonać siebie i innych, że palenie sprawia im przyjemność. Miałem okazję przeprowadzić następującą konwersację z setkami nastolatków:
JA: Czy zdajesz sobie sprawę, że nikotyna jest narkotykiem, i że jedynym powodem dlaczego palisz jest to, że nie potrafisz przestać?
N: Nonsens! Palę bo lubię. Gdybym nie lubił, to bym przestał.
JA: Więc nie pal przez tydzień, żeby mi udowodnić, że możesz przestać, kiedy tylko zechcesz.
N: Nie ma potrzeby. Lubię to, a gdybym chciał przestać, to bym przestał.
JA: Przestań tylko na tydzień, żeby udowodnić sobie, że nie jesteś uzależniony.
N: Ale po co? Ja to lubię.
Jak już wcześniej mówiłem palacze zazwyczaj uśmierzają swój głód nikotynowy w czasie stresu, nudy, koncentracji, relaksacji lub podczas różnych kombinacji powyższych okoliczności. Będzie to wyjaśnione dokładniej w kilku następnych rozdziałach.

STRES
Przez stres rozumiem nie tylko wielkie tragedie życiowe, lecz także codzienne stresujące sytuacje, takie jak spotkania biznesowe, rozmowy telefoniczne, udręki gospodyni domowej wychowującej małe dzieci itp. Użyjmy za przykład rozmowy telefonicznej. Dla większości ludzi telefon jest delikatnie stresujący, w szczególności dla biznesmenów. Większość telefonów nie pochodzi bowiem od zadowolonych klientów, czy szefa składającego ci gratulacje. Zazwyczaj jest jakiś problem - coś idzie nie tak lub ktoś czegoś żąda. W tym momencie palacz, jeśli do tej pory tego nie zrobił, zapala papierosa. Nie wie dlaczego to robi, lecz wie, że z jakichś powodów papieros wydaje się pomagać. Oto co się w tym momencie dzieje. Nie będąc tego świadomym, palacz już wcześniej był podrażniony (np. odczuwał głód nikotynowy). Poprzez częściowe jego uśmierzenie, równocześnie z normalnym stresem, całkowity poziom rozdrażnienia się zmniejsza i palacz odczuwa poprawę. W tym momencie faktyczna ulga nie jest złudzeniem. Palacz czuje się lepiej niż przed zapaleniem papierosa. Jednakże nawet w momencie palenia papierosa palacz jest bardziej spięty niż gdyby był niepalącym. Jest tak ponieważ czym dłużej tkwisz w uzależnieniu, tym bardziej cię ono przygnębia, i tym mniej papieros ci pomaga podczas palenia. Obiecywałem, że nie będzie terapii szokowej. W przykładzie, który zaraz podam, nie staram się ciebie zaszokować, lecz jedynie kładę nacisk na fakt, że papierosy niszczą twoje nerwy, zamiast im pomagać. Postaraj się wyobrazić sobie, że docierasz do etapu, kiedy doktor mówi ci, że jeżeli nie rzucisz palenia, będą musieli ci amputować nogi. Na jedną chwilę zatrzymaj się i postaraj się wyobrazić sobie życie bez nóg. Wyobraź sobie stan umysłu kogoś, kto ostrzeżony w ten sposób, kontynuuje palenie i traci obie nogi. Słyszałem
mnóstwo takich historii, lecz traktowałem je jako odosobnione przypadki. W rzeczywistości swego czasu chciałem, żeby lekarz mi tak powiedział; wówczas przestałbym palić. Jednocześnie w pełni oczekiwałem, że w każdej chwili mogę mieć wylew do mózgu i stracę nie tylko nogi, lecz życie. Takie historie nie są odosobnione. Oto co ten straszny nałóg robi z tobą. W miarę jak idziesz przez życie systematycznie niszczy twoje nerwy i odbiera odwagę. Czym bardziej odbiera ci odwagę, tym bardziej wierzysz, że działa wprost przeciwnie. Wszyscy słyszeliśmy o panice, jaka ogarnia palacza późnym wieczorem, gdy nie może kupić papierosów, a ich zapas szybko się kończy. Niepalący nie cierpią z tego powodu. To papieros wyzwala to uczucie. Jednocześnie w miarę jak idziesz przez życie, papierosy nie tylko niszczą twoje nerwy, lecz są także silną trucizną i systematycznie wyniszczają twoje zdrowie fizyczne. Do czasu kiedy palacz osiąga stan, w którym papierosy go zabijają, wierzy już bardzo mocno, że dają mu one odwagę, i że nie potrafi bez nich stawić czoła życiu. Zdaj sobie jasno sprawę, że papierosy nie uśmierzają twoich nerwów, lecz pomału i stopniowo niszczą je. Jedną z największych zdobyczy przy przezwyciężaniu palenia jest powrót twojej odwagi i pewności siebie.

NUDA
Jeżeli palisz w tym momencie, to prawdopodobnie już o tym zapomniałeś, zanim ci nie przypomniałem. Kolejnym mitem dotyczącym palenia jest to, że papierosy niwelują nudę. Nuda jest stanem umysłu. Kiedy palisz papierosa twój, umysł nie powtarza: „palę papierosa, palę papierosa”. Dzieje się tak jedynie po dłuższym okresie abstynencji lub kiedy starasz się ograniczyć palenie, albo też podczas tych pierwszych papierosów po nieudanej próbie zerwania z nałogiem. Naprawdę sytuacja wygląda następująco: kiedy jesteś uzależniony od nikotyny a nie palisz w danym momencie, wydaje ci się, że czegoś brakuje. Jeżeli potrafisz zająć umysł czymś, co nie jest stresujące, możesz przetrwać długie okresy nie zaabsorbowany faktem braku narkotyku. Jednakże kiedy jesteś znudzony, nie ma niczego, czym możesz zająć swój umysł, więc karmisz potworka. Gdy znacznie sobie pofolgujesz z papierosami, nawet ich odpalanie staje się podświadome. Nawet palacze fajek i ludzie skręcający sami papierosy potrafią wykonywać te czynności automatycznie. Jeżeli jakikolwiek palacz stara się przypomnieć sobie wszystkie papierosy wypalone jednego dnia, potrafi przypomnieć sobie jedynie małą ich cząstkę - np. pierwszy z rana lub ten zaraz po posiłku. Prawda jest taka, że papierosy zazwyczaj w sposób pośredni powiększają nudę, ponieważ sprawiają, że czujesz się bardziej letargiczny. Zamiast więc podejmować jakieś energiczne przedsięwzięcia, palacze snują się dookoła znudzeni, uśmierzając swój głód nikotynowy. Dlatego niezwykle istotne jest przezwyciężanie prania mózgu. Ponieważ faktem jest, że palacze zazwyczaj palą gdy są znudzeni i mówiono nam od urodzenia, że palenie zabija nudę, przeto nie kwestionujemy tego faktu. Wmówiono nam również, że żucie gumy pomaga relaksacji. Prawda jest taka, że podczas stresu ludzie zazwyczaj zgrzytają zębami, a guma do żucia daje jedynie logiczny powód, żeby to robić. Następnym razem, gdy zobaczysz kogoś żującego gumę obserwuj go i zobacz, czy wygląda na zrelaksowanego czy spiętego. Obserwuj palaczy, którzy palą bo są znudzeni. Nadal wyglądają na znudzonych. Papierosy nie zabijają nudy. Jako były nałogowy palacz mogę cię zapewnić, że nie ma nudniejszej rzeczy na świecie, niż odpalanie jednego papierosa od drugiego, dzień za dniem i rok po roku.

KONCENTRACJA
Papierosy nie pomagają koncentracji. Jest to jeszcze jedno złudzenie. Kiedy chcesz się skoncentrować, automatycznie starasz się unikać jakichkolwiek zakłóceń, jak np. uczucia zimna czy gorąca. Palacz w tym momencie cierpi od początku: ten mały potworek chce swojej pożywki. Zatem kiedy chce się skoncentrować, nawet nie musi myśleć o paleniu. Zapala automatycznie, częściowo uśmierzając głód, bierze się do roboty i natychmiast zapomina o tym, że pali. Papierosy nie pomagają koncentracji. Pomagają ją zniszczyć, ponieważ po pewnym czasie, nawet w trakcie palenia papierosa, głód nikotynowy przestaje być całkowicie zaspokajany. Palacz zwiększa wówczas dawkę i problem się powiększa. Papierosy niszczą koncentrację również z innego powodu. Sukcesywne blokowanie arterii i żył przy pomocy trucizny pozbawia mózg tlenu, niezbędnego do wysiłku umysłowego. W rzeczywistości twoja koncentracja i kreatywność znacznie się poprawią, skoro tylko odstawisz papierosy. To właśnie sprawa koncentracji nie pozwalała mi przestać palić przy użyciu Metody Silnej Woli. Mogłem znieść rozdrażnienie i złe nastroje, ale musiałem mieć papierosa, gdy pragnąłem się skupić nad czymś naprawdę trudnym. Pamiętam doskonale uczucie strachu, gdy dowiedziałem się, że nie mogę palić podczas swoich egzaminów na księgowego. Byłem już wówczas nałogowym palaczem i sądziłem, że nie będę w stanie się skoncentrować podczas trzech godzin bez papierosa. Jednakże zdałem te egzaminy i nie potrafię sobie przypomnieć, żebym choć przez chwilę pomyślał wówczas o papierosie, a gdy przyszło co do czego, w ogóle mnie to nie kłopotało. Strata koncentracji, jakiej doświadczają palacze podczas prób rezygnacji z palenia, nie jest spowodowana fizycznym głodem nikotynowym. Kiedy jesteś palaczem, masz czasami bloki psychiczne. I co wtedy robisz? Jeśli do tej pory jeszcze nie zapaliłeś, odpalasz papierosa. To nie usuwa bloku psychicznego, więc co robisz następnie? To, co musisz zrobić: zabierasz się do roboty dokładnie tak samo, jak robią to niepalący. Kiedy jesteś palaczem, niczego nie zwalasz na papierosa. Palacze nigdy nie mają kaszlu z powodu palenia - jest to po prostu nieustanne przeziębienie. Gdy przestajesz palić, to wszystko, co się źle układa w życiu, jest zrzucane na fakt, że właśnie przestałeś palić. Jeśli masz blok psychiczny, to zamiast jakoś się z tym uporać, zaczynasz narzekać: „Gdybym tylko mógł teraz zapalić, to by rozwiązało mój problem”. I zaczynasz kwestionować swoją decyzję o rzuceniu palenia. Jeśli wierzysz, że palenie jest bardzo pomocne w koncentracji, to zamartwianie się tym zagwarantuje, że na pewno nie będziesz w stanie się skoncentrować. To wątpliwości, a nie ból fizyczny, stwarzają największe problemy. Zawsze pamiętaj, że to palacze, a nie niepalący, odczuwają głód nikotynowy. Kiedy wygasiłem ostatniego papierosa zszedłem ze stu papierosów dziennie do zera w przeciągu jednej nocy, bez żadnej zauważalnej straty koncentracji.

RELAKSACJA
Większość palaczy myśli, że papierosy pomagają im się zrelaksować. Prawda jest taka, że nikotyna jest chemicznym środkiem stymulującym. Jeśli zbadasz swój puls, a następnie wypalisz pod rząd dwa papierosy, to zauważysz zwiększenie pulsu po tej czynności. Jednym z najbardziej ulubionych papierosów dla większości palaczy jest ten wypalany po posiłku. Posiłek to taki czas dnia, kiedy przestajemy pracować; siadamy i relaksujemy się, zaspokajamy głód i pragnienie, i wówczas jesteśmy całkowicie zadowoleni. Jednakże biedny palacz nie może się zrelaksować, ponieważ ma jeszcze jeden głód do zaspokojenia. Myśli o papierosie jak o doskonałym uzupełnieniu, lecz to ten mały potwór chce być nakarmiony. Prawda jest taka, że człowiek uzależniony od nikotyny nigdy nie może być całkowicie zrelaksowany, a w miarę jak idziesz przez życie, sytuacja się jedynie pogarsza. Najbardziej niezrelaksowanymi ludźmi na naszej planecie nie są niepalący, lecz pięćdziesięcioletni biznesmeni, którzy palą jednego papierosa za drugim, nieustannie kaszlą i krztuszą się, mają wysokie ciśnienie krwi i są wiecznie rozdrażnieni. Na tym etapie papierosy przestają nawet częściowo uśmierzać symptomy, wcześniej przez siebie stworzone. Pamiętam doskonale gdy byłem młodym księgowym i miałem małe dzieci. Jedno z nich zrobiło coś niedobrego, a ja straciłem panowanie nad sobą w sposób daleko
przekraczający wagę przewinienia. Naprawdę wierzyłem, że kierowała mną wówczas jakaś zła moc. Tak było, choć nie miało to nic wspólnego z moim charakterem - to mały nikotynowy potwór stwarzał te problemy. W owym czasie myślałem, że posiadam na własność wszystkie zmartwienia świata. Gdy teraz na to spojrzę, zastanawiam się, gdzie cały ten wielki stres się znajdował. We wszystkich aspektach swego życia miałem wszystko pod kontrolą. Jedyną rzeczą, która mnie kontrolowała były papierosy. Najsmutniejsze jest to, że do dnia dzisiejszego nie potrafię przekonać moich dzieci, że to palenie powodowało, iż byłem taki podrażniony. Za każdym razem, gdy słyszą one palacza, usprawiedliwiającego swoje uzależnienie, wytłumaczenie brzmi: „Papierosy mnie uspokajają. Pomagają mi się zrelaksować.” Kilka lat temu autorytety w dziedzinie adopcji zagroziły, że zabronią palaczom adoptować dzieci. Pewien mężczyzna zadzwonił zbulwersowany i powiedział: „Zupełnie nie macie racji. Pamiętam kiedy byłem dzieckiem i miałem do omówienia z matką jakąś drażliwą sprawę, zawsze czekałem do momentu, gdy zapali papierosa, ponieważ wtedy była bardziej zrelaksowana”. Dlaczego nie mógł porozmawiać z matką kiedy nie paliła papierosa? Dlaczego palacze są tacy niezrelaksowani gdy nie palą papierosa, nawet po posiłku w restauracji? Dlaczego zatem niepalący są w tym czasie zupełnie zrelaksowani? Dlaczego palacze nie potrafią się zrelaksować bez papierosa? Następnym razem, gdy będziesz w supermarkecie i zobaczysz młodą kobietę krzyczącą na dziecko, obserwuj ją, jak będzie wychodzić. Pierwszą rzeczą, jaką zrobi po wyjściu, będzie zapalenie papierosa. Zacznij przyglądać się palaczom, szczególnie w sytuacjach, gdy nie mogą zapalić. Zauważysz, że trzymają ręce w pobliżu ust albo bawią się kciukami, lub też kręcą sobie włosy czy uderzają stopami o podłogę. Palacze nie są zrelaksowani. Zapomnieli już, jakie to uczucie być kompletnie zrelaksowanym. Oto jedna z wielu radości, jakie cię wkrótce czekają. Można śmiało porównać palenie do owada uwięzionego w mięsożernej roślinie. Na początku owad zjada nektar, lecz w pewnym niewyczuwalnym momencie roślina zaczyna zjadać ofiarę. Czyż to nie najwyższy czas, żeby wydostać się z tej rośliny?

ŁĄCZONE PAPIEROSY
Łączone papierosy to nie takie, kiedy palisz dwa lub więcej w tym samym czasie. Kiedy to się dzieje, zaczynasz się zastanawiać, dlaczego zapaliłeś tego pierwszego. Pewnego razu sparzyłem sobie dłoń starając się włożyć papierosa do ust w momencie, gdy jeden już tam się znajdował. Właściwie to nie jest takie głupie, jak może ci się wydawać. Jak już wcześniej powiedziałem, ostatecznie papieros przestaje całkowicie uśmierzać głód nikotynowy, i nawet w chwili gdy palisz, wydaje ci się nadal, że czegoś brakuje. Właśnie to powoduje ogromne frustracje wśród nałogowych palaczy. Kiedykolwiek potrzebujesz „kopa”, już właśnie palisz papierosa, i to dlatego nałogowi palacze często sięgają po alkohol lub inne narkotyki. Ale odbiegamy od tematu. Łączone papierosy to takie, które palimy przy kombinacji dwóch lub więcej sytuacji, w których normalnie sięgamy po papierosa. Mogą to być spotkania towarzyskie, imprezy, posiłek w restauracji itp. Są to przykłady okazji, które są jednocześnie stresujące i relaksujące. Może się to na początku wydawać sprzeczne, lecz w rzeczywistości tak nie jest. Każda forma spotkania towarzyskiego może być stresująca, nawet z przyjaciółmi, a jednocześnie w tym samym czasie chcesz się dobrze bawić i czuć zrelaksowany. Są takie sytuacje w życiu, kiedy wszystkie zwyczajowe powody palenia występują w tym samym czasie. Jazda samochodem może tu posłużyć za przykład. Jeśli właśnie minęła jakaś stresująca sytuacja, jak np. wizyta u dentysty, to możesz się nareszcie rozluźnić. Jednocześnie jazda samochodem zawsze zawiera pewną dozę stresu i napięcia. Chodzi przecież o twoje życie. W tym samym czasie musisz się także koncentrować. Możesz być nawet nieświadomy występowania dwóch ostatnich czynników, lecz to nie oznacza, że one nie istnieją. A jeśli dodatkowo jesteś uwięziony w korku ulicznym, może się także pojawić nuda. Innym klasycznym przykładem jest gra w karty. Jeśli jest to gra wymagająca intensywnego myślenia, to musisz się nieustannie koncentrować. Gdy przegrywasz więcej, niż możesz sobie pozwolić, to jest to stresujące. Jeżeli przez dłuższy czas nie dostajesz dobrej karty, gra staje się dla ciebie nudna. A podczas gdy to wszystko się odbywa, starasz się, by była to dobra zabawa i masz nadzieję się zrelaksować. Podczas gry w karty, niezależnie od tego, jak nikły jest głód nikotynowy, wszyscy palacze odpalają jednego za drugim, nawet okazjonalni palacze. Popielniczki w krótkim czasie zaczynają się przepełniać, a nad głowami grających bez przerwy unosi się gęsta chmura dymu. Gdybyś zapytał któregokolwiek z graczy, czy sprawia mu to przyjemność, odpowiedź brzmiałaby: „Chyba żartujesz”. Dość często po takich właśnie nocach, gdy rano budzimy się z „przepalonym” gardłem, decydujemy się, że przestaniemy palić. Te łączone papierosy są zazwyczaj dla nas szczególne i myślimy, że właśnie ich będzie nam najbardziej brakować, gdy przestaniemy palić. Myślimy, że życie bez nich nie będzie już nigdy tak samo radosne. W rzeczywistości działa tutaj ten sam mechanizm: te papierosy jedynie uśmierzają głód nikotynowy, a w niektórych sytuacjach mamy większą potrzebę jego uśmierzania, niż w innych. Postawmy sprawę jasno. To nie papieros jest szczególny, lecz sytuacja. Kiedy już usuniemy potrzebę palenia, takie okazje staną się jeszcze przyjemniejsze, a sytuacje stresujące okażą się mniej stresujące. Wyjaśnię to dokładnie w następnym rozdziale.

Z CZEGO REZYGNUJĘ?
NIE REZYGNUJESZ ABSOLUTNIE Z NICZEGO! To jedynie strach powoduje, że ciężko nam zrezygnować z palenia. Strach, że będziemy pozbawieni swojej przyjemności lub wsparcia. Strach, że pewne przyjemne sytuacje życiowe nigdy nie będą już takie same. Strach, że nie będziemy w stanie poradzić sobie ze stresującymi sytuacjami. Innymi słowy, efektem prania mózgu jest przeświadczenie, że tkwi w nas jakaś słabość, lub że w papierosie jest coś takiego, co jest nam niezbędnie potrzebne, i że gdy przestaniemy palić, pojawi się jakaś pustka. Zdaj sobie jasno sprawę: PAPIEROSY NIE WYPEŁNIAJĄ PUSTKI. ONE JĄ WYWARZAJĄ! Nasze ciała są najbardziej rozwiniętymi obiektami na tej planecie. Niezależnie czy wierzysz w stwórcę, proces naturalnej selekcji czy w kombinację powyższych, jakakolwiek siła doprowadziła do naszego powstania, jest ona tysiąc razy efektywniejsza niż człowiek! Człowiek nie jest w stanie stworzyć najmniejszej żyjącej komórki, nie mówiąc już o takich rzeczach jak wzrok, reprodukcja, system krwionośny czy ludzki umysł. Gdyby stwórca lub proces chciały, abyśmy palili, zostalibyśmy wyposażeni w urządzenia filtrujące, nie dopuszczające trucizny do naszego ciała oraz w jakiś rodzaj kominka. Nasze ciała są w rzeczywistości wyposażone w niezawodne urządzenia ostrzegające pod postacią kaszlu, zawrotów głowy, nudności itp., lecz zwykle staramy się je ignorować. Cudowna prawda jest taka, że nie ma z czego rezygnować. Skoro tylko pozbędziesz się tego małego potwora ze swojego organizmu i usuniesz pranie mózgu, nie będziesz już nigdy potrzebował ani pragnął papierosów. Papierosy nie udoskonalają posiłków. Wręcz przeciwnie - rujnują je. Niszczą twoje poczucie smaku i zapachu. Zaobserwuj palaczy w restauracji, palących pomiędzy posiłkami. To nie jedzenie sprawia im przyjemność; nie mogą się doczekać na koniec posiłku, gdyż to koliduje z paleniem papierosów. Wielu z nich pali pomimo że wiedzą, iż przeszkadza to niepalącym. To nie jest tak, że palacze nie zwracają uwagi na otoczenie; oni po prostu czują się nieszczęśliwi bez papierosa. Znajdują się ciągle między młotem i kowadłem. Albo powstrzymają się od palenia i będą nieszczęśliwi, bo nie mogą zapalić, albo zapalą i będą nieszczęśliwi, bo obrażają innych ludzi, czują się winni i pogardzają sobą za to. Obserwuj palaczy na oficjalnych stanowiskach, gdy muszą czekać na wzniesienie toastu. Wielu z nich wynajduje powody, żeby wymknąć się na chwilę i zaciągnąć się szybciutko parę razy. Właśnie wtedy możesz dostrzec palenie jako rzeczywiste uzależnienie narkotykowe. Palacze nie palą dla przyjemności. Robią to, ponieważ są nieszczęśliwi bez papierosów. Ponieważ wielu z nas zaczyna palić przy różnego rodzaju okazjach towarzyskich, gdy jesteśmy młodzi i nieśmiali, nabieramy przekonania, że nie potrafimy cieszyć się takimi imprezami bez palenia papierosów. To nonsens. Tytoń odbiera twoją pewność siebie. Najlepszym dowodem na strach, jaki papierosy wyzwalają w człowieku, jest ich wpływ na kobiety. Praktycznie każda kobieta jest przewrażliwiona na punkcie swojego wyglądu. Nigdy nie pokazałaby się na oficjalnym przyjęciu bez starannego makijażu, ubioru, czy też nie zadbawszy o to, aby pięknie pachnieć. Tymczasem świadomość faktu, że ich oddech śmierdzi jak popielniczka, nie powstrzymuje ich w najmniejszym stopniu przed paleniem. Wiem, że to je kłopocze - wiele z nich nienawidzi zapachu swoich włosów i ubrań - lecz nie powstrzymuje. Taki jest strach, który ten okropny nałóg wyzwala w palaczu. Papierosy nie udoskonalają okazji towarzyskich; niszczą je. Podczas takich imprez musisz trzymać drinka w jednej ręce, papierosa w drugiej, starając się w międzyczasie strzepnąć popiół. Do tego dochodzi niekończąca się ilość niedopałków, z którymi coś trzeba zrobić oraz gimnastykowanie się, aby nie wydmuchiwać dymu prosto w twarz osoby, z którą aktualnie rozmawiasz. Zastanawiasz się przy tym, czy inni wyczuwają smród papierosów w twoim oddechu i czy dostrzegają nalot nikotynowy na twoich zębach. Nie tylko nie rezygnujesz z niczego, lecz wręcz przeciwnie - jest wiele pozytywnych zdobyczy, po odstawieniu palenia. Kiedy palacze rozważają rezygnację z palenia, koncentrują się zazwyczaj na aspektach zdrowotnych, finansowych i towarzyskich. Są to oczywiście ważne kwestie, lecz ja osobiście uważam, że najważniejsze zdobyczy są natury psychologicznej. Z różnych powodów należą tutaj m.in.: Odzyskanie odwagi i pewności siebie. Wyzwolenie się od zależności. Usunięcie świadomości, że jesteś pogardzany przez połowę populacji, i co gorsze, że pogardzasz samym sobą. Życie jako niepalący jest nie tylko lepsze, lecz także nieskończenie przyjemniejsze. Nie mówię tylko o tym, że będziesz zdrowszy i bogatszy, lecz również o tym, że będziesz szczęśliwszy i będziesz cieszył się życiem dużo bardziej. Cudowne korzyści płynące z bycia niepalącym zostaną omówione w następnym rozdziale. Niektórym palaczom ciężko jest zaakceptować koncepcję „pustki”, zatem posłużę się tu pewną analogią. Wyobraź sobie, że masz opryszczkę. Ja mam na to cudowną maść i daję ci ją do wypróbowania. Wcierasz maść i opryszka znika natychmiast. Tydzień później pojawia się ponownie. Pytasz mnie, czy mam więcej tej maści, więc daję ci całą tubkę, na wypadek, gdybyś jej znowu potrzebował. Używasz jej ponownie i opryszka znowu znika. Lecz za każdym razem powraca i staje się coraz większa i bardziej bolesna, a przerwy robią się coraz krótsze. Ostatecznie opryszczka pokrywa całą twoją twarz i powoduje straszliwy ból. Teraz powraca już co pół godziny. Wiesz, że maść usuwa ją chwilowo, lecz jesteś bardzo zaniepokojony. Czy opryszczka pokryje ostatecznie całe moje ciało? Czy przerwy pomiędzy jej pojawianiem się znikną zupełnie? Idziesz do lekarza, lecz on w żaden sposób nie potrafi ci pomóc. Próbujesz innych rzeczy, ale nic nie pomaga, z wyjątkiem tej cudownej maści. W tym momencie jesteś już całkowicie uzależniony od tej maści. Nigdy nie wychodzisz z domu, nie upewniwszy się, że masz zapasową tubkę przy sobie, a gdy jedziesz za granicę zabierasz ze sobą parę opakowań. Do tych wszystkich kłopotów dołącza fakt, że obecnie musisz płacić mi po sto funtów za tubkę. Nie masz innego wyjścia, więc płacisz żądaną kwotę. Następnie czytasz artykuł w gazecie, z którego wynika, że nie jesteś odosobnionym przypadkiem - to samo zdarzyło się wielu innym ludziom. W tym samym czasie lekarze odkryli, że „cudowna” maść nie leczy opryszczki, lecz jedynie przenosi ją na pewien czas pod powierzchnię skóry. To właśnie ta maść spowodowała rozwój opryszczki do tak wielkich rozmiarów. Zatem jedyne, co musisz zrobić, to przestać używać maści, a w niedługim czasie opryszczka zniknie sama. Czy w tej sytuacji kontynuowałbyś używanie maści? Czy potrzebowałbyś silnej woli, żeby tego nie robić? Jeśli nie wierzyłbyś artykułowi, przez kilka dni miałbyś wątpliwości, lecz gdy w końcu okazałoby się, że opryszczka zaczyna znikać, minęłaby ci chęć i potrzeba zażywania tej maści. Czy czułbyś się nieszczęśliwy? Oczywiście, że nie. Miałeś straszny problem, który wydawał się nie do rozwiązania. Lecz wreszcie odnalazłeś rozwiązanie. I nawet gdyby miał upłynąć rok do momentu, gdy opryszka zniknie całkowicie, z każdym dniem jej zanikania myślałbyś sobie: „Czyż to nie cudowne? Nie umrę z tego powodu!”. To jest magia, która mi się przydarzyła, gdy w końcu zgasiłem ostatniego papierosa. Pozwól mi wyjaśnić jedną sprawę w analogii do maści. Opryszczka to nie jest rak płuc, arterioskleroza, angina, chroniczna astma, bronchit czy choroba wieńcowa. Te wszystkie rzeczy są niejako dodatkiem do opryszczki. To także tysiące złotych, które przepalamy, dożywocie brzydkiego oddechu i pożółkłych zębów, letargia, szumy i zawroty głowy, lata spędzone na dławieniu się i marzeniu, żeby tego nie robić, oraz długie okresy w których jesteśmy nieszczęśliwi, bo nie możemy zapalić. To dożywocie bycia pogardzanym przez innych i co najgorsze, pogardzania samym sobą. Opryszczka zamyka nam umysły na wszystkie te rzeczy. Jest to owo paniczne uczucie: „Chcę papierosa”. Niepalący tego nie doświadczają. Najgorszym uczuciem jakiego doświadczamy jest strach, a największą zdobyczą po odstawieniu palenia, jest pozbycie się tego strachu. Było to tak, jak gdyby nagle mgła zniknęła mi sprzed oczu. Dostrzegłem jasno, że to paniczne uczucie pragnienia papierosa nie było spowodowane jakąś moją wewnętrzną słabością lub cudownymi właściwościami samego papierosa. Było ono spowodowane przez pierwszego papierosa; i każdy następny, miast łagodzić to uczucie, potęgował je jeszcze bardziej. Równocześnie dostrzegłem, że wszyscy inni „szczęśliwi” palacze przechodzili przez ten sam koszmar co ja. Być może nie tak okropny jak mój, lecz także poszukiwali najbłahszych argumentów, aby usprawiedliwić swoją głupotę. JAKŻE MIŁO JEST CZUĆ SIĘ ZNOWU WOLNYM!

ZNIEWALANIE SAMEGO SIEBIE
Zazwyczaj gdy chcemy przestać palić, głównymi powodami są: zdrowie, pieniądze oraz presja społeczeństwa. Częścią prania mózgu związanego z tym okropnym narkotykiem jest zniewolenie. W dziewiętnastym stuleciu człowiek walczył ciężko, aby znieść niewolnictwo, a tymczasem palacz spędza całe swoje życie pod jarzmem niewolnictwa, które sam sobie narzuca. Wydaje się być przy tym ślepy na fakt, że gdy może zapalić papierosa, marzy o tym, żeby tego nie robić. Większość papierosów, które wypalamy w życiu, nie tylko nie sprawia nam przyjemności, ale nawet nie jesteśmy świadomi, że je w ogóle palimy. Jedynie po okresie abstynencji ulegamy złudzeniu, że papieros nam smakuje (np. pierwszy papieros rano lub zaraz po posiłku). Papierosy stają się czymś szczególnym jedynie wtedy, gdy staramy się ograniczyć palenie, przestajemy na jakiś czas palić, lub gdy normy społeczne zmuszają nas do abstynencji (np. przy wizytach w kościele, szpitalu, supermarkecie, teatrze itp.). Zatwardziali palacze powinni wziąć pod uwagę fakt, że trend ten będzie nadal kontynuowany, i że z każdym rokiem będzie się stawał trudniejszy do zniesienia. Dzisiaj zakaz palenia obowiązuje na stacjach metra, jutro może obejmować wszystkie publiczne miejsca. Minęły już dni, kiedy palacz mógł wejść do domu przyjaciela lub nawet nieznajomego i powiedzieć: „Czy masz coś przeciwko temu, że zapalę papierosa?”. Obecnie biedny palacz po wejściu do obcego domu desperacko poszukuje popielniczki z nadzieją, że znajdzie w niej niedopałki papierosów. Jeśli nie znajdzie popielniczki, stara się jakoś przetrwać, a gdy to się nie uda, pyta o pozwolenie na zapalenie papierosa i z wielkim prawdopodobieństwem słyszy wówczas: „Pal jeśli musisz”, lub „Cóż, wolelibyśmy żebyś nie palił. Wydaje się, że ten smród osiada na wszystkim”. Biedny palacz, który już czuł się fatalnie, zostaje w tym momencie pogrążony zupełnie. Pamiętam, że gdy jeszcze paliłem, to za każdym razem, gdy szedłem do kościoła przeżywałem istne katusze. Nawet podczas ślubu swojej własnej córki, gdy powinienem stać tam dumny jako ojciec, co robiłem? Myślałem sobie: „No dalej, kończmy z tym. Wyjdźmy na dwór, żebym mógł zapalić”. Obserwowanie palaczy przy tego typu okazjach może być bardzo pomocne dla ciebie. Palacze zazwyczaj zbierają się razem. Każdy otwiera swoją paczkę, a konwersacja jest zawsze ta sama: „Palisz?” „Tak, palę, chcesz spróbować mojego?” „Na razie nie, wezmę następnym razem” Odpalają papierosy i zaciągają się głęboko myśląc: „Ależ jesteśmy szczęściarzami, mamy wreszcie naszą małą nagrodę. Biedni niepalący nie mają takiej nagrody”. „Biedny” niepalący nie potrzebuje nagrody. Nie zostaliśmy stworzeni po to, aby iść przez życie zatruwając się systematycznie. Jedną z najbardziej patetycznych rzeczy jest to, że nawet w momencie palenia papierosa palacz nie doznaje uczucia spokoju, pewności i wyciszenia, którego niepalący doświadczają przez całe swoje życie. Niepalący nie siedzi w kościele rozdrażniony, czekając na zakończenie ceremonii. Potrafi on w pełni cieszyć się całym swoim życiem. Pamiętam doskonale, jak podczas zimowych gier w kręgle udawałem, że zrobił mi się pęcherz na palcu i wymykałem się do szatni, żeby zapalić papierosa. Nie byłem wówczas czternastoletnim uczniakiem, lecz czterdziestoletnim księgowym. I nawet po powrocie z szatni gra nie sprawiała mi przyjemności. Nie mogłem doczekać się jej końca, kiedy znowu będę mógł zapalić. A miała to być
doskonała forma relaksu i miłego spędzania wolnego czasu. Dla mnie jedną z największych radości płynących z odrzucenia palenia było uwolnienie się z tej niewoli i możliwość cieszenia się każdym aspektem swojego życia. Nie musisz wtedy spędzać połowy życia pragnąc papierosa, a po zapaleniu marzyć o tym, aby nie musieć tego robić. Palacze powinni zdać sobie sprawę z tego, że niemożność palenia w domu lub w towarzystwie ludzi niepalących nie wynika ze złośliwości niepalących. To nie oni pozbawiają palaczy czegokolwiek, lecz ten mały nikotynowy potworek wewnątrz ciała palacza.

ZAOSZCZĘDZĘ „X” ZŁOTYCH TYGODNIOWO
Nie mogę zbyt często powtarzać, że to pranie mózgu powoduje, że ciężko jest nam przestać palić, i że czym więcej prania mózgu usuniemy przed startem, tym łatwiej ci będzie osiągnąć swój cel. Od czasu do czasu wdaję się w dyskusję z ludźmi, których nazywam zatwardziałymi palaczami. Według mojej definicji jest to ktoś, kto może sobie na to pozwolić, nie wierzy, że palenie szkodzi jego zdrowiu i nie przejmuje się opinią społeczeństwa. (Nie ma ich obecnie zbyt wielu). Jeśli jest to młody człowiek mówię mu: „Nie wierzę, że nie przejmujesz się pieniędzmi, jakie wydajesz na papierosy”. Zazwyczaj jego oczy wówczas rozbłyskują. Gdybym zaatakował go na temat zdrowia lub pogardy społeczeństwa, mógłby czuć się w gorszej sytuacji, ale pieniądze - „Co tam, mogę sobie na to pozwolić. To jedynie „X” złotych tygodniowo i myślę, że papierosy są tego warte. To moja jedyna przyjemność i radość”, itp. Jeżeli pali dwadzieścia papierosów dziennie mówię mu: „Nadal nie mogę uwierzyć, że nie przejmujesz się pieniędzmi. Wydasz na papierosy ponad 73,000 zł w przeciągu całego swojego życia (365 dni x 4,00zł x 50 lat - przyp. tłum.). I co właściwie robisz z tymi pieniędzmi? Nawet ich nie podpalasz lub nie wyrzucasz do śmietnika. Używasz ich do systematycznego rujnowania swojego zdrowia fizycznego, wyniszczania nerwów i osłabiania pewności siebie. Skazujesz się na dożywocie zniewolenia, dożywocie brzydkiego oddechu i pożółkłych zębów. Przecież musi cię to martwić?”. Jasne jest w tym momencie, szczególnie u młodych ludzi, że nigdy nie rozważali tej kwestii w odniesieniu do wydatków całego życia. Dla większości palaczy cena pojedynczej paczki jest już wystarczająco wysoka. Okazjonalnie zastanawiamy się, ile wydajemy w ciągu miesiąca, i to już jest alarmujące. Bardzo rzadko (i to tylko kiedy myślimy o porzuceniu palenia) szacujemy, ile wydajemy w ciągu roku, i jest to zatrważające. Ale w ciągu całego życia - jest to nie do pomyślenia.

Jednakże w trakcie dyskusji zatwardziały palacz powie: „Mogę sobie na to pozwolić. To jest tylko „X” złotych miesięcznie”. Mówię mu wtedy: „Złożę ci ofertę, której nie możesz odrzucić. Zapłać mi teraz 6000 zł, a ja będę ci dostarczał darmowych papierosów do końca twojego życia”. Gdybym oferował kredyt na 75000 zł w zamian za 6000 zł płacone z góry, palacz podpisałby każdy papierek, zanim zdążyłbym wykonać jakikolwiek ruch. Tymczasem żaden zatwardziały palacz nie podjął dotychczas mojej oferty. (I weź pod uwagę fakt, że nie mówię o kimś takim jak ty, kto chce przestać palić, lecz o ludziach, którzy nie mają takich intencji). Dlaczego tak się dzieje? Często na tym etapie moich konsultacji palacz mówi: „Słuchaj Allen, naprawdę nie martwię się kwestiami finansowymi”. Jeśli myślisz podobnie, zapytaj sam siebie, czemu się nie troszczysz. Dlaczego w innych aspektach swojego życia zadajesz sobie wiele trudu, żeby zaoszczędzić parę groszy tu i tam, a tymczasem wydajesz ciężkie pieniądze na zatruwanie samego siebie i te wydatki w ogóle cię nie martwią? Odpowiedź jest następująca. Każda inna decyzja w twoim życiu jest wynikiem analitycznego procesu i rozważania wszystkich „za” i „przeciw”, aby dojść do racjonalnego rozwiązania. Może to być złe rozwiązanie, lecz przynajmniej będzie ono wynikiem rozumowego dedukowania. Kiedykolwiek palacz rozważa argumenty „za” i „przeciw” palenia papierosów, odpowiedź jest zawsze, po tysiąckroć ta sama: „PRZESTAŃ PALIĆ. JESTEŚ GŁUPCEM!”. Dlatego też wszyscy palacze palą nie dlatego, że chcą lub dlatego, że tak zdecydowali, lecz ponieważ sądzą, że nie potrafią przestać. Muszą ciągle oszukiwać siebie i nieustannie chować głowę w piasek. Bardzo dziwne jest to, że palacze często zawierają między sobą pakty, np.: „Kto pierwszy się podda, płaci drugiemu 50 złotych”, tymczasem tysiące złotych, które zaoszczędziliby nie paląc, w ogóle na nich nie działa. Jest tak dlatego, że nadal myślą przy pomocy „wypranego mózgu” palacza. Strząśnij na moment piasek ze swych oczu. Palenie jest reakcją łańcuchową i jest to łańcuch na całe życie. Jeśli go nie zerwiesz, pozostaniesz palaczem do końca swoich dni. Oszacuj teraz, ile twoim zdaniem wydasz na papierosy przez resztę swojego życia. Wielkość ta oczywiście będzie inna dla każdego palacza z osobna, lecz na potrzeby tej książki przyjmijmy, że będzie to około 60,000 zł. Wkrótce podejmiesz decyzję o wypaleniu ostatniego papierosa (nie teraz, proszę - pamiętaj o początkowych instrukcjach). Jedyne co musisz zrobić, aby pozostać niepalącym, to nie wpaść ponownie w tę pułapkę. To znaczy nie zapalić tego pierwszego papierosa. Jeśli to zrobisz, będzie on cię kosztował 60,000 złotych. Jeśli myślisz, że jest to złudny sposób patrzenia na tę sprawę, to nadal się oszukujesz. Zastanów się, ile pieniędzy byś zaoszczędził, gdybyś nie zapalił tego pierwszego papierosa. Jeśli uważasz ten argument za słuszny, to zastanów się, jak byś się czuł, gdybyś jutro na dywanie znalazł czek z banku na kwotę 60,000 złotych? Zacząłbyś skakać z radości! Więc skacz! Wkrótce zaczniesz otrzymywać te pieniądze, a jest to tylko jedna z wielu cudownych zdobyczy, które staną się niebawem twoim udziałem. Podczas okresu oczyszczania możesz mieć pokusę, żeby zapalić jednego, ostatniego papierosa. Niech pomocą w jej przezwyciężaniu będzie przypomnienie, że ten papieros będzie cię kosztował 60,000 złotych (lub tyle, ile sobie oszacowałeś)!!! Przez wiele lat składałem swoją ofertę w różnych programach telewizyjnych i radiowych. Nadal wydaje mi się nieprawdopodobne, że żaden zatwardziały palacz nigdy jej nie podjął. Kuszę także członków swojego klubu golfowego za każdym razem gdy słyszę, jak narzekają na podwyżkę cen papierosów. Boję się, że gdy będę ich za bardzo naciskał, któryś z nich w końcu się na nią zdecyduje. Gdyby tak się stało, straciłbym fortunę. Jeżeli będziesz w towarzystwie szczęśliwych, zadowolonych palaczy, którzy mówią jak wielką przyjemność sprawia im palenie, powiedz im, że znasz idiotę, który w zamian za zapłatę z góry rocznych wydatków na papierosy, będzie im dostarczał darmowe papierosy do końca życia. Być może znajdziesz kogoś, kto podejmie moją ofertę?

ZDROWIE
Jest to obszar, w którym pranie mózgu jest największe. Palacze sądzą, że są świadomi konsekwencji zdrowotnych palenia. Wcale nie są. Nawet w moim przypadku, kiedy w każdej chwili oczekiwałem, że moja głowa może eksplodować, i myślałem, że jestem przygotowany na poniesienie wszelkich konsekwencji, nadal się oszukiwałem. Gdybym w tamtych dniach wyjął z paczki papierosa i czerwone światełko alarmowe zaczęłoby świecić wraz z ostrzegawczym głosem: „Dobra Allen, to ten papieros! Masz szczęście i zostajesz ostrzeżony, lecz to wszystko. Do tej pory jakoś ci się udawało, lecz jeśli wypalisz następnego papierosa, twoja głowa eksploduje”. Czy myślisz, że zapaliłbym tego papierosa? Jeśli masz wątpliwości co do odpowiedzi, to spróbuj pójść na główną ulicę, stanąć na chodniku, zamknąć oczy i wyobrazić sobie następującą sytuację: masz do wyboru - przestać palić, lub przejść z zamkniętymi oczami na drugą stronę przed wypaleniem następnego papierosa. Nie ma wątpliwości, jaki byłby twój wybór. Ja sam robiłem to, co wszyscy palacze robią przez całe swoje życie: zamykałem swój umysł i trzymałem głowę w piasku z nadzieją, że pewnego dnia obudzę się i nie będę chciał już więcej palić. Palacze nie mogą sobie pozwolić na myślenie o skutkach zdrowotnych. Jeśli to zrobią, nawet złudna radość z „przyzwyczajenia” zniknie. To wyjaśnia dlaczego terapie szokowe używane przez media podczas Światowego Dnia Bez Papierosa są tak nieskuteczne. Jedynie niepalący są w stanie to oglądać. To również wyjaśnia dlaczego palacze,
przywołując z pamięci wujka Freda, który palił czterdzieści dziennie i dożył osiemdziesiątki, ignorują wszelkie dane na temat ludzi, którzy umarli w kwiecie wieku z powodu tego trującego zielska. Około sześciu razy w tygodniu mam następującą konwersację z palaczami (zazwyczaj tymi młodszymi):
JA: Dlaczego chcesz przestać palić?
PALACZ: Nie stać mnie na to.
JA: A nie martwisz się o swoje zdrowie?
PALACZ: Nie, przecież równie dobrze mogę wpaść pod autobus.
JA: Czy celowo i świadomie wszedłbyś pod autobus?
PALACZ: Oczywiście, że nie.
JA: Nie troszczysz się zatem, żeby rozejrzeć się w lewo i w prawo przy przechodzeniu przez jezdnię?
PALACZ: Oczywiście, że to robię.

No właśnie. Palacz zadaje sobie wiele trudu, żeby nie wpaść pod autobus, choć szanse takiego zdarzenia są jak jeden do kilkuset tysięcy, a jednocześnie ryzykuje niemalże pewność, że zostanie okaleczony przez okropne zielsko, i wydaje się być ślepy na grożące mu niebezpieczeństwo. Tak wielka jest siła prania mózgu. Pamiętam jednego słynnego golfistę brytyjskiego, który nie brał udziału w zawodach w Stanach Zjednoczonych, ponieważ bał się panicznie latania samolotem. Jednocześnie na polu golfowym odpalał jednego papierosa od drugiego. Czyż to nie jest dziwne, że nie polecimy samolotem, gdyż mamy przeczucie, że jest w nim jakaś drobna usterka (choć szansa, że to się stanie wynosi jeden do setek tysięcy), a tymczasem ryzykujemy dwudziestopięcioprocentową pewność śmierci w wyniku palenia, i jesteśmy na to zupełnie obojętni? I co palacz dostaje w zamian? ABSOLUTNIE NIC! Innym powszechnym mitem na temat palenia jest kaszel palacza. Wielu młodych ludzi, którzy do mnie przychodzą, nie martwi się o swoje zdrowie, ponieważ nie kaszlą. Tymczasem prawda jest taka, że kaszel jest jedną z naturalnych metod pozbywania się obcych substancji z płuc. Sam w sobie nie jest chorobą, lecz jedynie jej symptomem. Kiedy palacze kaszlą to znaczy, że ich płuca starają się wydalić z organizmu rakotwórcze substancje smoliste i truciznę. Natomiast kiedy nie kaszlą, wszystkie te substancje pozostają w płucach i wówczas wywołują raka. Palacze starają się unikać ćwiczeń fizycznych i zazwyczaj płytko oddychają, po to tylko, aby nie kaszleć. Kiedyś wierzyłem, że mój nieustanny kaszel w końcu mnie zabije. Dziś wiem, że dzięki wydaleniu sporej części tego brudu, być może uratował mi życie. Pomyśl o tym w ten sposób. Gdybyś miał piękny samochód i pozwolił mu zardzewieć, bez uczynienia czegokolwiek, aby temu przeciwdziałać, to byłoby to głupie, gdyż wkrótce stałby się kupą złomu, i nie mógłby cię więcej wozić. Jednakże to nie byłby koniec świata; to tylko kwestia pieniędzy i zawsze przecież możesz kupić nowy. Twoje ciało jest wehikułem, który wiezie cię przez życie. Wszyscy mówimy, że zdrowie jest naszym najcenniejszym skarbem. Śmiertelnie chorzy milionerzy wiedzą o tym najlepiej. Większość z nas potrafi przypomnieć sobie jakąś ciężką chorobę lub wypadek, kiedy modliliśmy się, żeby wreszcie wyzdrowieć (JAKŻE SZYBKO ZAPOMINAMY). Poprzez bycie palaczem nie tylko zezwalasz wehikułowi zardzewieć, nic przy tym nie robiąc. Ty wręcz systematycznie niszczysz pojazd, którym jedziesz przez życie, a masz tylko jeden. Zmądrzej. Nie musisz tego robić. I pamiętaj: TO ABSOLUTNIE NIC CI NIE DAJE! Przez chwilę wyjmij głowę z piasku i zastanów się: czy gdybyś wiedział na pewno, że następny papieros spowoduje u ciebie raka, to czy zapaliłbyś go? Zapomnij o chorobie (trudno ją sobie wyobrazić), lecz wyobraź sobie, że musisz iść do szpitala, aby poddać się tym okropnym testom, leczeniu chemicznemu itp. W tym momencie nie planujesz reszty swojego życia. Planujesz swoją śmierć. Co się stanie z twoją rodziną i ukochanymi, twoimi planami i marzeniami? Często widuję ludzi, którym się to przydarzyło. Oni także nie sądzili, że to ich dosięgnie. Lecz najgorsza w tym wszystkim nie jest sama choroba, lecz świadomość, że sami ją na siebie ściągnęli. Przez całe życie jako palacze mówimy sobie: „Przestanę jutro”. Postaraj się wyobrazić sobie, jak czują się ludzie, dla których jest już za późno. Dla nich pranie mózgu jest zakończone. Dostrzegają wówczas „przyzwyczajenie” takim, jakim ono jest, i spędzają resztę swojego życia myśląc: „Dlaczego się oszukiwałem, że potrzebuję palić? Gdybym tylko miał szansę się cofnąć!” Przestań się oszukiwać. Ty masz tę szansę. To jest reakcja łańcuchowa. Jeśli zapalisz następnego papierosa, to on powiedzie do następnego i następnego. To samo dzieje się z tobą. Na początku książki obiecywałem, że nie będzie żadnej terapii szokowej. Jeśli już zdecydowałeś się, że przestaniesz palić, to nie jest to dla ciebie terapia szokowa. Jeśli nadal masz wątpliwości, to zaznacz pozostałą część rozdziału i wróć do niej po przeczytaniu reszty książki. Grube tomy statystyk zostały dotychczas napisane na temat szkodliwości palenia dla zdrowia. Problem polega na tym, że żaden palacz nie chce o tym wiedzieć, zanim zdecyduje się na zerwanie z nałogiem. Nawet rządowe ostrzeżenia na temat zdrowia są jedynie marnowaniem pieniędzy, gdyż palacze zakładają klapki na oczy, a jeśli już nie mogą uniknąć tych napisów, to pierwszą rzeczą po ich przeczytaniu jest zawsze zapalenie papierosa. Palacze zazwyczaj myślą o skutkach zdrowotnych palenia w kategoriach „chybił - trafił”, jak przy przechodzeniu przez pole minowe. Zdaj sobie jasno sprawę: to już się dzieje. Za każdym razem, gdy zaciągasz się papierosem, wdychasz rakotwórcze substancje smoliste do płuc. A rak jest bez dwóch zdań najgorszą ze śmiertelnych chorób, do których prowadzi lub może doprowadzić palenie papierosów. Oprócz raka, papierosy przyczyniają się także do rozwoju takich chorób jak: choroby serca, arterioskleroza, angina, chroniczny bronchit, astma i wiele innych. Kiedy paliłem papierosy, nigdy nie słyszałem o arteriosklerozie. Wiedziałem, że moje nieustanne zawroty głowy oraz kaszel, jak również wciąż pogłębiająca się astma i ataki bronchitu, były spowodowane paleniem papierosów. Jednakże nie odczuwałem w związku z tym żadnego bólu fizycznego, mogłem więc bez problemu znosić ten dyskomfort. Przyznaję, że myśl o zapadnięciu na raka płuc przerażała mnie śmiertelnie, i pewnie dlatego zamknąłem swój umysł na tę perspektywę. Zaskakujące jest, w jaki sposób strach przed straszliwymi konsekwencjami zdrowotnymi palenia papierosów jest zagłuszany przez strach przed rzuceniem palenia. To nie jest tak, że ten drugi strach jest większy. Po prostu, gdy przestajemy palić, uczucie strachu jest natychmiastowe, podczas gdy strach przed rakiem płuc dotyczy przyszłości. Po co patrzeć w przyszłość pesymistycznie? Jest szansa na to, że nas to ominie. Zresztą i tak do tego czasu na pewno przestanę palić. Myślimy o paleniu jak o swego rodzaju wojnie. Po jednej stronie strach: to jest niezdrowe, kosztowne i zniewalające. Z drugiej strony plusy: to moja przyjemność, mój przyjaciel, moje wsparcie. Nie zdajemy sobie sprawy, że ta strona to również strach. To nie jest tak, że palenie nam smakuje, lecz że czujemy się nieszczęśliwi bez papierosów. Pomyśl o człowieku uzależnionym od heroiny, który jest pozbawiony narkotyku - przez jaką katorgę musi on przechodzić. A teraz wyobraź sobie jego radość, gdy może ostatecznie wbić igłę w żyłę i zakończyć to okrutne łaknienie. Zastanów się głęboko, jak ktokolwiek może wierzyć, że czerpie przyjemność z wbijania sobie igły ze strzykawką w żyłę. Ludzie nie uzależnieni od heroiny nie odczuwają tego panicznego strachu. Heroina nie uśmierza tego uczucia - wręcz przeciwnie, ona je powoduje. Niepalący nie czują się nieszczęśliwi, gdy nie mogą zapalić po posiłku. Jedynie palacze cierpią z tego powodu.
Nikotyna nie uśmierza tego uczucia, lecz sama je powoduje. Strach przed rakiem płuc nie powstrzymał mnie od palenia, ponieważ wierzyłem, że jest to jak przechodzenie przez pole minowe. Jeśli ci się uda - to świetnie. Jeśli nie masz szczęścia, nadeptujesz na minę. Wiedziałeś doskonale, jakie ryzyko podejmujesz, a jeśli byłeś przygotowany na przyjęcie wszystkich konsekwencji, to nikogo innego nie powinno to obchodzić. Zatem kiedykolwiek jakiś niepalący próbował uświadomić mnie o grożącym mi niebezpieczeństwie, używałem typowych wymówek, stosowanych przez wszystkich palaczy: „Tak czy siak musisz przecież na coś umrzeć.” Oczywiście, że tak, lecz czy jest to powód, żeby celowo skracać sobie życie?„Jakość życia jest ważniejsza, niż jego długość.” Zgadzam się w stu procentach. Lecz chyba nie sugerujesz, że jakość życia alkoholika lub człowieka uzależnionego od heroiny, jest lepsza niż kogoś nie uzależnionego od żadnej z tych rzeczy? Czy naprawdę wierzysz, że jakość życia palacza jest lepsza niż niepalącego? Z całą pewnością palacze przegrywają na dwóch frontach - ich życie jest zarówno krótsze, jak i dużo mniej szczęśliwe. „Moje płuca cierpią dużo bardziej z powodu spalin samochodowych, niż z powodu palenia.” Nawet jeśli jest to prawda, to czy jest to logiczny powód, aby karać swoje płuca jeszcze bardziej? Czy możesz wyobrazić sobie kogoś na tyle głupiego, aby świadomie podstawić usta pod rurę wydechową i wdychać trujące wyziewy?

TO JEST DOKŁADNIE COŚ, CO PALACZE ROBIĄ!
Pomyśl o tym następnym razem, gdy zauważysz biednego palacza, zaciągającego się głęboko jednym z tych „cudownych” papierosów! Rozumiem teraz dlaczego zatruwanie własnych płuc i ryzyko raka nie powstrzymało mnie od palenia. Potrafiłem sobie poradzić z pierwszą z tych rzeczy, i zablokowałem swój umysł przed drugą ewentualnością. Zdajesz już sobie obecnie sprawę, że moja metoda nie polega na zastraszeniu cię, abyś rzucił palenie, lecz na czymś zupełnie odwrotnym - na przekonaniu cię, jak dużo radośniejsze będzie życie po odstawieniu papierosów. Jednakże wierzę, że gdybym mógł zobaczyć, co działo się wewnątrz mojego organizmu, to prawdopodobnie pomogłoby mi przestać palić. Nie mówię tu o technikach szokowania pacjentów poprzez pokazywanie im koloru płuc palacza. Z koloru moich zębów i palców mogłem wnioskować, że moje płuca nie przedstawiały pięknego widoku. Zakładając, że jeszcze funkcjonowały, nie wpędzały mnie w zbyt wielkie zakłopotanie, gdyż w przeciwieństwie do zębów i palców, nikt nie mógł ich oglądać. Mówię tu o nieustannym zatykaniu naszych tętnic i żył, oraz stopniowym pozbawianiu każdego mięśnia naszego ciała tlenu i innych substancji odżywczych, i zastępowaniu ich truciznami i tlenkiem węgla (nie tylko ze spalin samochodowych, lecz także w wyniku palenia). Jak większość właścicieli samochodów, nie potrafię znieść myśli, że mam brudny olej lub brudny filtr oleju w silniku. Czy potrafisz wyobrazić sobie, że kupujesz nowego Rolls-Royce’a, i nigdy nie zmieniasz w nim oleju ani filtra? To właśnie robimy z naszymi ciałami, kiedy stajemy się palaczami. Wielu lekarzy przypisuje obecnie wszystkie rodzaje chorób paleniu papierosów, wliczając w to cukrzycę i raka piersi. Nie jest to dla mnie niespodzianką. Przemysł tytoniowy korzysta z faktu, że nikt nigdy nie dowiódł naukowo, że palenie tytoniu jest bezpośrednią przyczyną raka płuc. Jednakże dane statystyczne są tak powalające, że nie potrzeba żadnego dowodu. Nikt nigdy nie udowodnił mi naukowo dlaczego, gdy uderzę się młotkiem w palec, to boli. Sam wkrótce zdałem sobie z tego sprawę. Muszę tu podkreślić, że nie jestem lekarzem, lecz tak jak w przypadku młotka i palca, wkrótce zdałem sobie sprawę, że moje duszności, nieustanny kaszel, częsta astma i ataki bronchitu, były bezpośrednio spowodowane paleniem papierosów. Jednakże uważam, że największą szkodą, jaką niesie ze sobą palenie, jest stopniowe i nieustanne osłabianie naszego układu immunologicznego. Wszystkie rośliny i zwierzęta na naszej planecie są przez całe życie poddawane atakom ze strony bakterii, wirusów itp. Najlepszą ochronę przed wszystkimi chorobami stanowi nasz układ immunologiczny. Przez całe swoje życie wszyscy cierpimy na infekcje i różnego rodzaje choroby i sądzę, że każdy z nas cierpi przy tym na jakąś odmianę raka. Jednakże uważam, że człowiek nie został stworzony po to, aby chorować. Jeśli jesteś silny i zdrowy, twój system immunologiczny z łatwością poradzi sobie ze wszystkimi atakami. Lecz jak może on sprawnie funkcjonować, gdy zamiast tlenu i substancji odżywczych dostarczasz organizmowi tlenek węgla i trucizny? To nie jest tak, że palenie powoduje te wszystkie choroby; to działa raczej podobnie do AIDS, poprzez stopniowe osłabianie systemu immunologicznego. Z niektórych złych efektów palenia nie zdawałem sobie w ogóle sprawy do momentu, gdy parę lat po wygaszeniu ostatniego papierosa odkryłem, że pewne rzeczy się zmieniły. Podczas gdy byłem zajęty leczeniem tych idiotów, którzy woleli raczej stracić nogi niż przestać palić, nie zdawałem sobie sprawy, że sam cierpiałem już na arteriosklerozę. Moją niemal nieustanną szarą karnację przypisywałem naturalnemu kolorowi skóry lub też brakowi ćwiczeń fizycznych. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że prawdziwą przyczyną tego stanu rzeczy było zablokowanie naczyń krwionośnych i brak dopływu tlenu. W wieku lat trzydziestu miałem opuchnięte i wystające żyły, które zniknęły w cudowny sposób po tym, jak przestałem palić. Na około pięć lat przed rzuceniem palenia osiągnąłem stan, gdy co noc budziłem się z uczuciem dziwnych sensacji w nogach. Nie był to ostry ból, lecz jedynie rodzaj nieustannego mrowienia. Musiałem wówczas prosić Joyce, żeby wymasowała mi nogi. Po roku od zaprzestania palenia odkryłem, że nie potrzebuję już więcej tych masaży. Dwa lata przed tym, zanim przestałem palić, od czasu do czasu odczuwałem silne ukłucia w klatce piersiowej. Myślałem wtedy, że jest to rak, lecz teraz sądzę, że to była angina. Od chwili, gdy zrezygnowałem z palenia, nie miałem już ani jednego ataku. Kiedy byłem dzieckiem wszelkie moje rany krwawiły obficie. To mnie przerażało. Nikt mi nie wyjaśnił, że krwawienie jest czymś niezbędnym w procesie leczenia, i że krew zakrzepnie, kiedy ten proces się zakończy. Podejrzewałem, że cierpię na hemofilię, i że pewnego dnia wykrwawię się na śmierć. Dużo później miewałem czasem dość głębokie rany, jednakże prawie w ogóle z nich nie krwawiłem. Brązowo-czerwona ciecz ledwie co sączyła się z rany. Ten kolor mnie martwił. Wiedziałem, że krew powinna być jaskrawo czerwona i sądziłem, że zapadłem na jakąś chorobę krwi. Jednakże byłem zadowolony z konsystencji, gdyż to oznaczało, że nie krwawię już obficie. Dopiero po rzuceniu palenia zdałem sobie sprawę, że palenie powodowało zagęszczenie krwi, a brązowy kolor wynikał z braku tlenu. W owym czasie byłem obojętny na te efekty, lecz gdy teraz na to spojrzę, napawa mnie to przerażeniem. Gdy pomyślę o swym biednym sercu, starającym się przepompować cały ten brud przez zwężone naczynia krwionośne, dzień za dniem, bez straty jednego uderzenia, to wydaje mi się cudem, że nie umarłem na atak serca. To uzmysłowiło mi jaką silną i nieprawdopodobną maszyną jest ludzkie ciało! W wieku lat czterdziestu miałem plamy wątrobowe na rękach. Są to białe lub brązowe plamy, które bardzo starzy ludzie mają na rękach i dłoniach. Starałem się je ignorować sądząc, że wcześniejsze starzenie jest wynikiem niezbyt ascetycznego trybu życia, jaki wiodłem w młodości. Po pięciu latach od rzucenia palenia jeden z byłych palaczy powiedział mi, że jego plamy wątrobowe zniknęły po tym, jak przestał palić. Obejrzałem swoje ręce i ku memu zdziwieniu okazało się, że moje plamy również zniknęły. Odkąd pamiętam miewałem przed oczami migające plamki za każdym razem, gdy zbyt szybko wstałem, w szczególności zaś pod prysznicem. Szumiało mi w głowie i czułem, że zaraz zemdleję. Nigdy nie wiązałem tego z paleniem - uważałem to za normalne i sądziłem, że każdy odczuwa coś podobnego. Dopiero pięć lat temu jeden z byłych palaczy powiedział mi, że nie ma już czegoś podobnego, i zdałem sobie sprawę, że ja też już tego nie mam. Być może wydaje ci się, że jestem jakimś hipochondrykiem. Myślę, że tak było, gdy paliłem papierosy. Jedną ze szkód wyrządzanych przez palenie jest to, że wierzymy, iż papierosy dodają nam odwagi, gdy tymczasem niszczą one stopniowo i niedostrzegalnie naszą pewność siebie. Byłem zszokowany, gdy usłyszałem, jak mój ojciec mówi, że nie ma ochoty dożyć pięćdziesiątki. Nie zdawałem sobie sprawy, że dwadzieścia lat później ja sam odczuję podobny brak chęci do życia. Być może sądzisz, że ten rozdział jest jednym z takich, których równie dobrze mogłoby tu nie być. Uwierz mi, że jest odwrotnie. Jako dziecko bałem się śmierci. Wierzyłem także, że palenie usuwa ten strach. Być może jest tak, lecz jeśli nawet, to jest on zastępowany przez coś nieporównywalnie gorszego: STRACH PRZED ŻYCIEM! Obecnie mój strach przed śmiercią powrócił. I wcale mnie to nie martwi. Zdaję sobie sprawę z tego, że on istnieje jedynie dlatego, że tak bardzo podoba mi się życie. Nie troszczę się tym bardziej, niż gdy byłem dzieckiem. Jestem zbyt zajęty radowaniem się w pełni swoim życiem. Wiem, że szanse na to, że dożyję setki są znikome, lecz na pewno będę próbował. Postaram się także cieszyć każdą fantastyczną chwilą! Są również dwie inne korzyści dla zdrowia, płynące z odstawienia papierosów, z których nie zdawałem sobie sprawy do chwili, gdy przestałem palić. Jedną z nich jest to, że kiedyś miałem powtarzające się co noc koszmary senne. Śniło mi się, że jestem ścigany. Mogę jedynie sądzić, że koszmary te były wynikiem pozbawienia organizmu nikotyny przez całą noc, co owocowało uczuciem niepewności. Teraz jedynym koszmarem, jaki miewam od czasu do czasu jest to, że ponownie jestem palaczem. Jest to dość powszechny sen wśród byłych palaczy. Niektórzy z nich troszczą się, że to oznacza, iż podświadomie nadal pragną papierosa. Nie martw się tym. Fakt, iż jest to koszmar oznacza, że jesteś bardzo zadowolony z bycia niepalącym. Czyż to nie cudowne uczucie, gdy po przebudzeniu uświadamiasz sobie, że był to jedynie zły sen? Drugą korzyścią jest przywrócenie większej sprawności seksualnej po porzuceniu palenia. Będąc poniekąd nieśmiałym Anglikiem nie zamierzam tu opisywać efektów, jakie palenie wywołało na mojej własnej aktywności seksualnej, ani na aktywności żadnego z moich klientów. Ponownie jednak muszę stwierdzić, że nie byłem świadom owych efektów aż do momentu, kiedy ostatecznie przestałem palić. Zanim to się stało przypisywałem brak chęci i aktywności w tej dziedzinie mojemu postępującemu wiekowi. Jeśli oglądasz filmy przyrodnicze to zdajesz sobie sprawę, że pierwszą zasadą natury jest przetrwanie, zaś drugą zasadą jest przedłużenie gatunku, czyli reprodukcja. Natura zapewnia, że reprodukcja dojdzie do skutku jedynie wtedy, gdy partnerzy są zdrowi fizycznie, i potrafią zapewnić sobie i potomstwu bezpieczny dom, terytorium i dostępność jedzenia. Człowiek zmienił nieco te reguły, lecz wiadomo skądinąd, że palenie może doprowadzić do impotencji. Mogę cię także zapewnić, że gdy czujesz się zdrowszy i bardziej wysportowany, to cieszysz się seksem dużo bardziej i dużo częściej. Palacze sądzą także, że szkodliwe skutki palenia są dramatycznie przesadzone. Tymczasem jest odwrotnie. Nie ma wątpliwości, że papierosy są największym zabójcą w naszym społeczeństwie. Problem polega na tym, że w wielu przypadkach, kiedy śmierć następuje w wyniku palenia, lub gdy papieros jest czynnikiem bezpośrednio do niej prowadzącym, nie jest to w ten sposób odnotowywane w statystykach. Oszacowano, że 44% pożarów domów zostało spowodowanych przez papierosy. Zastanawiam się również, jak wiele wypadków drogowych zostało spowodowanych przez papierosy podczas tej krótkiej chwili, kiedy na ułamek sekundy odrywasz oczy od drogi, aby zapalić papierosa. Zazwyczaj jeżdżę bardzo ostrożnie, lecz najbliżej śmierci byłem wówczas, gdy starałem się skręcić papierosa podczas jazdy samochodem. Nie chcę nawet myśleć o ilości przypadków, gdy papieros wypadał mi z ust i wpadał pomiędzy siedzenia samochodu. Jestem pewien, że wielu palaczy ma podobne doświadczenia z jazd samochodem, kiedy palili papierosa jedną ręką i próbowali kierować drugą. Efektem prania mózgu jest to, że zaczynamy myśleć jak człowiek, który spadając ze stumetrowego wieżowca w połowie drogi mówi sobie: „Jak na razie idzie nieźle!” Myślimy, że skoro do tej pory się udawało, to jeden papieros więcej nie uczyni najmniejszej różnicy. Spróbuj dostrzec to inaczej. „Przyzwyczajenie” jest nieustającym łańcuchem na całe życie, a każdy papieros stwarza pragnienie następnego. Kiedy zaczynasz łańcuch to tak, jak gdybyś odpalał lont. Problem polega na tym, że NIE WIESZ, JAK DŁUGI JEST TEN LONT. Za każdym razem, gdy odpalasz papierosa, jesteś o jeden krok bliżej do eksplodującej bomby. SKĄD BĘDZIESZ WIEDZIEĆ, CZY TO NIE TEN NASTĘPNY?

ENERGIA
Większość palaczy zdaje sobie sprawę, jaki wpływ na ich płuca ma proces nieustannego zatykania naczyń krwionośnych i pozbawiania mięśni tlenu oraz substancji odżywczych. Jednakże nie zdają sobie sprawy, w jaki sposób wpływa to na poziom ich energii życiowej. Efekty, jakie papierosy wywołują w zdrowiu fizycznym i psychicznym każdego palacza, pojawiają się tak stopniowo i niedostrzegalnie, że nie zdajemy sobie z nich sprawy i traktujemy jako normalne. Jest to bardzo podobne do skutków złego odżywiania się. Nasz brzuch powiększa się bardzo powoli i nie powoduje wielkiego niepokoju. Spoglądamy na ludzi z widoczną nadwagą i zastanawiamy się, jak mogli dopuścić do takiego stanu rzeczy. Lecz przypuśćmy, że stałoby się to w przeciągu jednej nocy. Kładziesz się do łóżka ważąc siedemdziesiąt pięć kilogramów, silny, umięśniony i bez jednego zbędnego grama tłuszczu. Następnego ranka budzisz się ważąc sto dwadzieścia kilogramów, otłuszczony i z dużym brzuchem. Zamiast obudzić się w pełni wypoczęty i tryskający energią, budzisz się nieszczęśliwy, letargiczny i ledwie możesz otworzyć oczy. Odczuwałbyś panikę i zastanawiał się, na jaką okropną chorobę zapadłeś podczas snu. Tymczasem choroba jest dokładnie taka sama. Fakt, że zajęło ci dwadzieścia lat, żeby dojść do takiego stanu, nie ma tu żadnego znaczenia. Tak samo jest z paleniem. Gdybym mógł przenieść cię natychmiast do stanu twojego ciała i umysłu, w jakim będziesz po trzech tygodniach od odstawienia palenia, to nie musiałbym już nic innego robić, aby przekonać cię do rzucenia palenia. Pomyślałbyś sobie: „Czy naprawdę będę czuł się tak świetnie?”. Lub odwrotnie: „Czyż naprawdę upadłem już tak nisko?” Muszę tu podkreślić, że nie tylko będziesz czuł się zdrowszy i będziesz miał więcej energii, lecz także że poczujesz się pewniej, będziesz bardziej zrelaksowany i bardziej zdolny do koncentracji. Jako nastolatek uwielbiałem jogging. Później przez ponad trzydzieści lat byłem nieustannie zmęczony i apatyczny. Musiałem ciężko walczyć, aby podnieść się z łóżka o dziewiątej rano. Po kolacji zazwyczaj siadałem na kanapie przed telewizorem i po pięciu minutach spałem już głęboko. Ponieważ mój ojciec zachowywał się podobnie, uważałem to za normalne. Sądziłem, że energia była wyłączną domeną dzieci i nastolatków, i że starość zaczyna się tuż po dwudziestce. Wkrótce po tym, jak wygasiłem ostatniego papierosa, odkryłem, że nie mam już kaszlu, a ataki astmy i bronchitu zniknęły zupełnie. Stało się również coś wspaniałego i niespodziewanego. Zacząłem się budzić o siódmej rano, wypoczęty i pełen energii, z chęcią do uprawiania ćwiczeń, pływania i biegania. W wieku czterdziestu ośmiu lat nie potrafiłem przebiec paru metrów ani przepłynąć jednego basenu. Moja aktywność sportowa ograniczała się do tak dynamicznych czynności jak gra w kulki, znana jako gra staruszków, oraz golf, do którego musiałem używać samochodu o napędzie elektrycznym. Teraz w wieku sześćdziesięciu czterech lat biegam dwie lub trzy mile dziennie, ćwiczę przez około pół godziny oraz przepływam dwadzieścia długości basenu. Cudownie jest mieć energię, a gdy czujesz się silny fizycznie i psychicznie, cudownie jest żyć po prostu. Problem polega na tym, że gdy przestajesz palić, powrót zdrowia fizycznego i psychicznego jest także stopniowy. Niestety nie potrafię przenieść cię natychmiast w stan twojego ciała i umysłu, w jakim będziesz za trzy tygodnie. Lecz ty sam możesz! Zdajesz sobie instynktownie sprawę, że to co mówię jest prawdą. Jedyne, co musisz zrobić to UŻYĆ SWOJEJ WYOBRAŹNI!

Fragment książki - Łatwy sposób na rzucenie palenia - Allen Carr


Wersja do druku Łatwy sposób na rzucenie palenia - Allen Carr drukuj
Przeszukaj
Prawo-Przyciagania.net.pl
Zastosuj prawo przyciągania
i ciesz się życiem!
Grając w Abraham Bank obracasz coraz większymi sumami pieniędzy. Wydajesz je na zakupy, które sprawiają radość. W ten sposób przyciągasz dostatek do swojego życia.
Little Big Notes pozwoli Tobie na gromadzenie szczęśliwych chwil, do których możesz powrócić w każdym momencie, aby rozjaśnić pochmurne dni lub aby wzmocnić jeszcze bardziej swoją radość.
"Wszechświat to lustro, a prawo przyciągania odbija w Twoim kierunku Twoje dominujące myśli. Jeśli będzie wracał w myślach do tego, że jeszcze nie otrzymałeś upragnionej rzeczy, to tym samym będziesz przyciągał właśnie to, że jej nie otrzymałeś. Musisz uwierzyć, że już ją masz. Musisz emitować częstotliwość uczucia, jakie daje posiadanie, by te obrazy powróciły jako Twoje życie."

Lisa Nichols

Wszelkie prawa zastrzeżone © Prawo-Przyciagania.net.pl - KontaktWszelkie prawa zastrzeżone © Prawo-Przyciagania.net.pl - Kontakt

Prawo przyciągania - Świat jest Twoim lustremPrawo przyciągania - Świat jest Twoim lustrem